Po F1 Grand Prix Brazylii 2021

Grand Prix Brazylii 2021 to kolejna w tym sezonie odsłona walki Hamilton kontra Verstappen. Kolejny raz przyprawiona także niemałą nutką kontrowersji.

Biczowanie

Kary w ten weekend posypały się srogo i to właściwie wszystkie dla dwóch Panów walczących o tytuł. Najpierw dla Hamiltona za nieprzepisowe tylne skrzydło, potem dla Verstappena za… macanie skrzydła Hamiltona i finalnie dla Lewisa za rozpięcie pasów, podczas okrążenia zjazdowego po wyścigu. Ostatnią pominę, ale dwie pierwsze są dość ciekawe w kontekście polityki rządzącej F1.

Po pierwsze nieprzepisowe tylne skrzydło w Mercedesie Hamiltona i późniejsze sugestie ze strony zespołu, że to celowe gnębienie Srebrnych Strzał i po co w ogóle dyskwalifikacja za takie minimalne przewinienie. Otóż proszę Panów speców – wszyscy wiedzą, a wy to już na pewno, że regulamin techniczny to zbiór sztywnych definicji. Mieścisz się w nim, albo nie. Kropka. Kiedy się nie mieścisz, twoje auto jest nieprzepisowe i tyle. Nie ma różnicy, czy rozminąłeś się z przepisami o 0,1 mm, czy o 10 cm. Po to każdy projektuje bolid do tych przepisów, by być pewnym, że ich nie łamie oraz, że wykorzystuje je do maksimum. Mercedes wie to jak mało który zespół i NA PEWNO skrzydło jest zaprojektowane tak, by być jak najbliżej tej granicy. Cóż, czasem jest zbyt blisko i to trafiło się Panom z Brazylii. Wszystkie teksty, o których wspominałem powyżej, są po prostu bezczelną próbą politykowania i wypaczania faktów. To takie motorsportowe wydanie płaskoziemców i antyszczepionkowców, czyli nie ma faktów – każda prawda podlega prywatnej interpretacji. Koło jest okrągłe? O niiieeeee, ja widziałem filmik na jutubie… Wszystko to jest ze strony Toto wybitnie śmieszne, szczególnie po legalizacji DAS i pozwoleniu na przejeżdżenie z tym patentem całego sezonu.

To niestety przypomina, że w chwili obecnej F1 stało się prywatnym folwarkiem Pana Hornera i Wolffa. Obaj kontrolują w sumie z 80% obsadzonych foteli w F1, do tego starają się zawładnąć przekazem medialnym i polityką królowej motorsportów, naginając rzeczywistość dla swojej wygody. W pewnym momencie było to zabawne, ale ostatnie akcje, z Wolffem wygrażającym do kamery w geście „i tak wam dokopiemy”, to już zdecydowanie za wiele. Mamy, w pewnym sensie, amerykański show, jakiego chciało Liberty i pewnie Netflix, ale u mnie pozostawia on raczej niesmak. Podobnie z resztą jak pseudo-dokument o F1 w wykonaniu giganta streamingu.

Przypadkowy przypadek

No dobra, mieliśmy też jednak karę dla Verstappena, za dotykanie bolidu przeciwnika pod zasadami parc ferme, kiedy Panowie kończyli kwalifikacje. Oficjalna wersja brzmi, że Max chciał „pomacać” skrzydło rywala, po własnych problemach z DRSem. Szczerze mówiąc… średnio w to wierzę, szczególnie w świetle nałożonej kilka godzin później dyskwalifikacji. Nie – Max nie mógł nic zepsuć w skrzydle rywala. Nie wierzę jednak, że Red Bull czegoś nie podejrzewał i dlatego nie poprosił Verstappena o zerknięcie na skrzydło bolidu Mercedesa.

Nie dajmy się zwieść, w chwili obecnej NIC się tam nie dzieje przypadkowo i oba zespoły kombinują jak mogą, by uzyskać przewagę. Także przez patrzenie na ręce rywalowi. Dodajmy do tego fakt, że po wyścigu Red Bull Racing wprost powiedziało, że mocno zastanawia się, skąd taka przewaga szybkości Mercedesa Hamiltona. No ludzie, naprawdę wierzycie w przypadek?

Jego boskość silnik

Tu akurat nie wiem, czy Byki mają rację, ale racji na pewno nie mają też komentatorzy, zachwalający JEGO BOSKOŚĆ Lewisa. Ileż to superlatyw poleciało o geniuszu kierowcy, już w trakcie wyścigu. O tym ile po, już nawet nie powiem, bo mnie mdliło. Jeszcze Brytyjczyk mówiący, że to był jeden z jego najlepszych wyścigów. Już pomijam, że mówi tak niemal o każdym, który wygra.

Zdaje się tylko, że wszyscy zapominają o tym, że: Hamilton ma nowy silnik, a reszta stawki w znacznej części mocno zużyte jednostki, nie dające już takiej mocy. Po drugie tor Interlagos jest, co wiadomo powszechnie od kiedy F1 tam śmiga, świetnym technicznym obiektem, ale główna łamana prosta z ostrym podjazdem, daje zdecydowaną przewagę autom z mocnym silnikiem. Hamilton natomiast miażdżył wszystkich właśnie tam. Dość powiedzieć, że nawet Lando Norris powiedział, że wyprzedzania przychodziły Lewisowi zbyt łatwo, jakby wcale nie musiał na nie zapracować.

W mojej opinii Mercedes rozstrzygnął walkę na jednostki napędowe po mistrzowsku i tu prawdopodobnie ograł Red Bulla. Zmienili silnik przed weekendem, gdzie nowy dawał przewagę, na spokojne odrobienie straty. Nawet kara dyskwalifikacji im się fartownie trafiła w weekend ze sprintem, bo stratę można było odrobić w sprincie. Czy może ryzykowny element nie bez powodu był założony właśnie na ten weekend? Nie tworzę teorii spiskowych, ale serio nie wierzę już w przypadki. Na pewno nie w działaniu Mercedesa.

Znaki zapytania pojawiają się dopiero, kiedy zobaczymy na różnicę w przewadze mocy silnika między silnikiem Hamiltona, a również względnie nowym silnikiem Bottasa. Choć z drugiej strony… Bottas był przez problemów trzeci, więc może różnica między tymi dwoma Panami nie była większa, niż zwykle.

Mamy magnetowid na sprzedaż

Nie można też zapomnieć o incydencie między Hamiltonem i Verstappenem. Jeśli chodzi o samą ocenę, to wydaje mi się dość jednoznaczna, po zobaczeniu onboardu. Jak bardzo kibicuję Maxowi, to w tej sytuacji jednoznacznie i celowo wypchnął Hamiltona z toru, a potem jeszcze sam się w nim nie zmieścił, bo z tym wypychaniem jednak nieco przesadził. Nie to jest jednak w całym zajściu najważniejsze. Najważniejsze i najbardziej upokarzające dla F1 było to, że sędziowie przyznali się, iż w momencie oceny wypadku, nie dysponują niczym więcej, niż szeregowy fan sportu, oglądający wyścig przez stronę F1.com!!!

Sami komentatorzy widząc wypadek mówili, że sędziowie na pewno mają dostęp do danych, telemetrii itp. Tymczasem sędziowie powiedzieli, że film z kamery Maxa dostaną od realizatora po wyścigu, a teraz wyglądało to w miarę ok, więc kary nie ma. To wszystko w najbardziej zaawansowanym technologicznie, najważniejszym i najbardziej prestiżowym sporcie motorowym na świecie. Mnie się to w głowie nie mieści i samym przyznaniem się do takiego stanu rzeczy, F1 narobiła sobie najnormalniej w świecie wstydu. Teraz nawet trudno winić sędziów za nierówne sędziowanie, skoro do dyspozycji mają transmisję z TV…

Leave a Reply

Discover more from 4 kolka i nie tylko

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading