Rajd Polski 2017 – dzień pierwszy

Dziś mieliśmy pierwszy pełen oficjalny dzień ścigania na polskiej rundzie rajdowych mistrzostw świata i zarazem pierwszy dzień mojej obecności na imprezie. Poniżej przeczytacie moje kibicowskie wrażenia z wizyty na mazurskich OSach.

Dzień zaczął się niezbyt ciekawie. Najpierw na OS 4 Świętajno podjechaliśmy ze złej strony, w konsekwencji czego stanęliśmy przed bramką wjazdową na start dla załóg. Dojeżdżając tam przepychałem się dzielnie przez całą czołówkę WRC, także na dzień dobry przywitałem się z Ogierem i Tanakiem oraz Latvalą… wybiegającym ze swojej Toyoty w krzaczki. 😛 No cóż kierowcy też ludzie. Po próbie dotarcia do oznaczonych parkingów dla kibiców poddaliśmy się kiedy było już 10 minut po rozpoczęciu OSa bo wydawało się, że droga zaraz zamieni się w lawinę błota. Od razu szybko udaliśmy się na kolejny OS Stare Juchy, gdzie… znów nic nie zobaczyliśmy, gdyż prawie godzinę spędziliśmy korku pojazdów do parkingu, które jednak nigdzie nie mogły dojechać ani nawet się ruszyć, gdyż “geniusze” zaczęli zostawiać samochody po obu stronach wąskiej drogi, aż w końcu było tak ciasno, że nikt nie mógł się ruszyć nigdzie. Dosłownie.

Sfrustrowani i zawiedzeni połową zmarnowanego dnia przegrupowaliśmy się z nowym podejściem i nastawieniem. Na OS 7 Wieliczki przybyliśmy już trzy godziny przed czasem, będąc zdeterminowanymi by zobaczyć cokolwiek. Nadmienię jedynie, że od rana pogoda była bardzo słaba, niemal non stop lało, czasem tylko nieco mniej. Na szczęście kiedy wreszcie usadowiliśmy się na OSie deszcz zelżał, a potem ustał w ogóle. Tylko usłyszeliśmy informację, że OS 6 został odwołany przez kibiców. Szczerze mówiąc zupełnie się nie dziwię. O ile estońscy, a jest ich masa, właściwie tyle co polaków, są wszędzie i robią co chcą, to jak jedzie samochód stają w odpowiednim miejscu i dystansie. Polscy? Polscy mają gdzieś. Idą po drodze wprost na ostatni samochód organizatorów na OSie, mający wydać pozwolenie na start. Stoją 2 metry od trasy na zewnętrznej zakrętu, jeśli nikt ich nie odgoni. Stawiają kamerki na trasie (jest zakaz), tak że potrącają je nawet samochody ergo mogą uszkodzić sprzęt zawodników. Bez komentarza.

I wreszcie jadą. Ależ te nowe WRC latają! Naprawdę. Różnica jest kolosalna nawet w porównaniu do zeszłorocznych aut WRC, a takie auto jedzie w utworzonej dla zeszłorocznej specyfikacji kategorii WRC Trophy. Kolejna obserwacja – jednak widać, że to turbo. Po ostrym i śliskim zakręcie 110 stopni kierowcy depczą w podłogę i pierwsze 10 metrów jest śmiesznie wolne. Nagle silnik dostaje potężnego kopa i już po chwili załoga niknie gdzieś pomiędzy polami. No dobra czołówka przejechała, wiemy co i jak, pora zbierać się na kolejny OS i obejrzeć całość z dobrze wybranej pozycji.

Na OS 9 Stare Juchy docieramy bezproblemowo, ale nie drogą lecz rzeką błota. Generalnie po dzisiejszym dniu jestem bliski stwierdzenia, że prawdziwy fan rajdów musi mieć 4×4 z wyższym zawieszeniem bo inaczej to jest popierdułka, a nie fan. No ale nic, dzielny Ford przebił się przez potoki gruntu, choć nie miałem kontroli gdzie jadę, auto toczyło się tak jak prowadziły koleiny. Jesteśmy o czasie, docieramy do trasy na wysokości mety odcinka, więc warto odejść kawałek dalej i widzieć auta “wpadające na pełnej bombie”. Piękny widok przez doliny z wykorzystaniem obiektywu widzę w oddali niemal start odcinka. Jadą znów nasze załogi gościnne. Przygoński w dakarowym Mini i Hołek w swoim Subaru. Widok tego faceta chyba zawsze wywołuje u ludzi uśmiech. Już wiemy, że stanęliśmy idealnie. Prosta w dół z górki, zakręt z ogromną kałużą błota i dalej prosta-łuk do mety. Wszystko to widzimy. Pojechali. 70% ludzi na wzgórzu to Estończycy, flagi są wszędzie. Zerknięcie na aplikację – Tanak tłucze się o prowadzenie z Neuvillem. Jadą. Nowe WRC naprawdę słychać z daleka. Wypada Ogier. O RZESZZZZZ jak on gna!!! Dopiero tu widać naprawdę potęgę nowych WRC. Kolejne spostrzeżenie – jakim cudem nowa aerodynamika wytrzymuje te warunki? Dyfuzor nie odprowadza już do tyłu powietrza, ale ogromne grudy błota. Od jednej z osób pilnujących publiki dowiadujemy się, że wcześniej na odcinku jest na zewnętrznej zakrętu z błotem drzewo mające z osiem metrów. Całe w błocie po sam czubek.

Deszcz znów leje, ale to teraz nie jest największy problem załóg. Podmuchy wiatru są takie, że przestawiają ludzi o krok dwa. Ci faceci natomiast wypadają zza górki pędząc grubo ponad 100 na godzinę, ledwo dotykając kołami śliskiej, błotnistej trasy i jeszcze dostają taki podmuch z boku, w auto z rozbudowanymi skrzydłami. Po prostu widać jak ich przestawia. Jedzie Tanak, Estończycy szaleją. Ciśnie niemiłosiernie i widać to od razu, nie odpuszcza nigdzie, nawet wpadając w błotniste bajoro. Za dzisiejszą jazdę ogromnie podziwiam tych gości. Nie dość, że walczą w szybkich autach z naprawdę trudnymi warunkami, to jeszcze wyjeżdżają na trasę bezgranicznie ufając notatkom dotyczącym trasy, która już kompletnie się zmieniła. Trzeba mieć cohones żeby na pełnym gazie wpadać w takie zakręty, ojjj trzeba… Nie ma co się dziwić wypadkowi Huberta Ptaszka, który powiedział, że w połowie zakrętu coś go po prostu wystrzeliło i jestem pewien, że to jedna z tych wypłukanych rzek błota, w którą każda załoga wpada, tylko pogłębiając rów, którego nikt nie ma w notatkach.

Zostajemy i oglądamy jeszcze resztę dosłownie przelatującej obok czołówki. Potem WRC2, które wydaje się w porównaniu już wręcz niestosownie wolne i cała reszta. Miejsce jest tak dobre, że wszystkie klasy przyjemnie się ogląda. Lunęło i już większość stawki widzieliśmy. Pora się zbierać, koniec na dziś. Znów podróż samochodem przez rzekę błota. Potem wąski asfalt i ten niepowtarzalny moment, kiedy zerkasz w lusterko, a tam z drogi zganiają cię trzy Fiesty R2 pędzące na kolejny odcinek.

Koniec dnia, to też w końcu poprawa pogody. Ogromny wiatr przewiał chmury, ale wciąż się utrzymuje kiedy to piszę. Podobno jutro ma być mniej deszczu. Oby, choć chyba już nawet to mnie nie zniechęci do oglądania nowych potworów WRC.

PS. Kiedy to tylko możliwe wrzucam jakieś zdjęcia z telefonu przez Twittera/FB, ale niestety o zasięg tu trudno, więc proszę o wyrozumiałość – jak tylko się uda to coś się pojawi. Nie obawiajcie się o ich jakość. Na te porządne przyjdzie jeszcze czas.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *