Potęga niewiedzy

Powrót Roberta Kubicy do F1 znów uaktywnił, jak to zwykle u nas bywa, 40 milionów ekspertów pomiędzy Odrą, a Bugiem. Postanowiłem nieco powalczyć ze zjawiskiem „fake wiedzy”.

Po co to?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam rozprawiać o tempie Roberta i o ewentualnych tego przyczynach. Może zwróciliście uwagę na to, że unikam wypowiadania się na tematy związane z Kubicą. Powód jest prosty – nie ma co rozprawiać o temacie, o którym mamy za mało informacji, by rozmawiać rzeczowo, a który to temat budzi tak wiele emocji. To nie strona o science fiction, ani strona z baticlickami. Nie zamierzam też pastwić się nad jakimś tam blogerem, bo tak mi się podoba lub bo mi podpadł, czy coś w tym stylu – zostawmy tak prymitywne instynkty. Chcę uświadomić osobom publikującym treści w Internecie, że odpowiadają za ich jakość i także za wprowadzanie ludzi w błąd. Niestety w pędzie za odwiedzinami na stronie, budowaniem swojego ego jako eksperta i generalnie dziwnym spojrzeniem na świat, większość ludzi ma to gdzieś.

Chcę także uświadomić oraz przypomnieć WAM, czytelnikom stron takich jak moja, że w Internecie każdy może się deklarować jako ekspert i dlatego wciąż zachęcam do poprawiania mnie lub zgłaszania uwag – zawsze chętnie podyskutuję. Ba! Wiecie kto jest najbardziej przekonujący i najbardziej pewien siebie w wygłaszaniu teorii? Ten, kto nie ma zielonego pojęcia o tym, co mówi. Magia i potęga Internetu polega jednak na tym, że każdy może użyć paru „poważnych” słów, zrobić budującą napięcie pauzę i przedstawić „dane”, na podstawie których wysnuje wnioski. Co z tego, że słowa nie wnoszą treści, dane nie mają żadnej wartości, a wnioski są pozbawione sensu. Ktoś przecież poświęcił tyle czasu, pozastanawiał się, zgromadził JAKIEŚ dane, więc na pewno wie o czym mówi! Niestety nie.

Na kogoś w końcu padło

Jest sobie w sieci taka strona, na którą kiedyś trafiłem, a której nazwy tu nie wymienię, choć dociekliwi po tym wpisie na pewno ją znajdą. Kiedyś ową stronę prywatnie śledziłem, ale dość szybko się zniechęciłem, bo prowadzi ją osoba, która na podstawie skrawków ogólnodostępnych informacji wysnuwa teorie i dokonuje ocen iście eksperckich. Do tego stopnia, że dokonuje analiz konstrukcji bolidów F1 na podstawie wirtualnych renderów, przedstawionych przez zespoły przed oficjalnym pokazaniem bolidu na torze! Dość powiedzieć, że (jak wszyscy wiemy) sam render jest sam w sobie małym oszustwem i manipulacją, to jeszcze przecież powszechnie wiadomo, iż bolidy z prezentacji mają się nijak do tych, które potem wyjeżdżają na tor. Po co zespoły mają się zdradzać przed czasem?

Oczywiście te eksperckie analizy są wypełnione nawałem równie eksperckich opinii jak „te elementy aerodynamiczne są po to, by lepiej rozprowadzać powietrze”. Tu konieczny jest pewnie doktorat, bo przecież większość elementów aerodynamicznych jest po to, by pogarszać opływ powietrza. No cóż…

Analizator totalny

Ostatnio staram się nieco uaktywniać „4 kółka” na Twitterze i jakimś cudem okazało się, że tam wciąż śledzę ową stronę. W tym tygodniu miał się pojawić inny tekst, ale to, co zobaczyłem wczoraj na profilu tej eksperckiej witryny, skłoniło mnie do porzucenia prac i napisania tego, co właśnie czytacie, stąd też chwila ciszy w eterze. Otóż osoba prowadząca tę stronę postanowiła przeprowadzić swoją „ekspercką” analizę weryfikującą rzucone ostatnio przez włoskiego dziennikarza stwierdzenie, że Kubica i Russell mają różne silniki.

Widząc tą analizę skisłem. Jako inżynier, jako fan wyścigów, jako człowiek. Nie wiem jakie pojęcie o świecie wyścigów, czy prowadzeniu samochodu ma ta osoba, ale sądząc po treści to nikłe. Nie wiem też jakie ma wykształcenie, bo raczej nie w tym kierunku. Nie raczyła się nigdzie przedstawić. Analiza była przeprowadzona na podstawie danych spisanych z aplikacji F1, dotyczących tylko i wyłącznie prędkości, które jeśli dobrze rozumiem, zostały spisane klatka po klatce patrząc na obraz z relacji. Jakość takich danych i jakość samego wykresu oceńcie sobie sami, patrząc choćby na to co poniżej:

„Analiza”

Przybliżyłem wam kawałek gdzie dwie wartości różnicy prędkości są takie same – wedle autora. Dystans pomiędzy krzywymi w obu miejscach sugeruje coś zupełnie innego. Cóż, jakie dane, taka analiza.

Idąc dalej i zagłębiając się w detale – oś Y to prędkość, a X to… czas. To jest już kompletna bzdura, bo oznacza to, że nie możemy porównać w danym miejscu toru różnicy prędkości obu bolidów. Nie znamy ich położenia na torze, nie wiemy kto dojeżdża do szczytu zakrętu, a kto jest już za nim. Na tej podstawie jednak autor tejże analizy rozpoznaje problem: Kubica i Russell mają inne style jazdy. TADAAAAAM!

Nie będę nawet wchodził w polemikę ze stwierdzeniem wysnutym na podstawie bezużytecznej, pośredniej informacji (a taką jest prędkość), na podstawie jeszcze bardziej bezużytecznego wykresu umocowanego w czasie, a nie w miejscu, a więc niepozwalającego stwierdzić, jak kierowca reaguje na to, co dzieje się na drodze. Czemu tak to zostało zrobione? Powód jest zapewne prosty – tak jest łatwo spisać z ekranu transmisji czas i prędkość. Co z tego, że wartość samych danych jest żadna? To, że na dole mamy czas, a nie pozycję na okrążeniu i tak nie ma wpływu na jakość wykresu, skoro na drugiej osi mamy parametr pośredni/wynikowy jakim jest prędkość.

Gdy wiedzy brak – rób wspak!

Prędkość jest wynikiem bardzo wielu składowych, szczególnie w F1, tak bardzo zależnej od aerodynamiki. Otóż dwóch kierowców może mieć różne prędkości, bo mają auta ustawione na nieco inny docisk. Otóż dwóch kierowców może mieć różną prędkość ze względu na jazdę za kimś. Otóż dwóch kierowców może mieć różną prędkość ze względu na ustawienia silnika. Otóż dwóch kierowców może mieć różną prędkość ze względu na… milion innych czynników. Prędkość nie jest ani miarą stylu jazdy kierowcy, ani jego reakcji na tor, ani traktowania opon, ani czasu okrążenia, ani nawet mocy silnika. Wykres pozwalający wysnuć jakiekolwiek wnioski z tego co dzieje się w bolidzie, to wykres pracy kierowcy gazem i hamulcem w zależności od położenia na torze, na który dopiero nałożona jest krzywa prędkości. Takich wykresów oczywiście generalnie nie ma, bo to taka PRAWDZIWA telemetria. Czasem w niektórych programach zobaczycie tego typu wykresy np. z okrążeń Schumachera sprzed lat, obrazujących na czym polegała potęga jego stylu jazdy. Dla zainteresowanych: Michael nigdy nie odpuszczał gazu, trzymał go delikatnie nawet przy uślizgach, nieustannie budując prędkość.

I kolejna „analiza”

W dalszej części wideo-analizy dowiadujemy się m.in. jaki to jest najskuteczniejszy styl jazdy preferowany przez Hamiltona, że na podstawie tegoż profesjonalnego wykresu widać, że Robert jedzie podobnym stylem, a Russell innym i to jest lepsze, bo jak jedzie wolniej, to właściwie Williamsem się jedzie… szybciej. No bo, jak Pan ekspert mówi, bolid Williamsa trzyma się w zakręcie lepiej, jak jedzie wolniej, a gdy Robert jedzie szybciej, to bolid się mu wyrywa. Myślę, że to prawdziwy przełom i trzeba to przekazać zespołom, żeby nie męczyły się z aerodynamiką poprawiającą docisk by szybciej przejeżdżać zakręty. To detal, że aerodynamika generuje tym większy docisk, im szybciej się jedzie. Oto okazało się, że po prostu trzeba jechać wolniej i to skutkuje lepszymi czasami niż jazda z dociskiem z aero. Eureka! Oczywiście jest jeszcze przyczepność czysto mechaniczna, ale nie zagłębiajmy się tu w całą teorię zachowania bolidu na torze. Idea wolniej to szybciej już sama w sobie jest dostatecznie komiczna, choć nie tak bardzo jak diagnoza stylu jazdy po krzywej prędkości.

Czytelniku mów „sprawdzam”

Może wystarczy już tego znęcania się, choć jeszcze bym mógł. Wydaje mi się jednak, że już załapałeś kumaty czytelniku, o co mi chodzi. Robert Kubica w niedawnym wywiadzie powiedział o nowych narzędziach F1 dla fanów, że z jednej strony są genialne i dostępność informacji jest super dla wszystkich kibiców. Z drugiej strony jednak erm… delikatnie zasugerował, że jak wszystko i to ma swoje złe strony, a tu są to osoby dorabiające swoją „ekspercką” filozofię. Ja ze swojej strony dodam tylko tyle: czy naprawdę myślisz, że z ogólnodostępnych danych dla kibiców da się ocenić i zdiagnozować styl jazdy kierowcy lub moc jego silnika? Czy myślicie, że gdyby tak było, to jakiś kibic mógłby wyciągnąć takie wnioski i stwierdzić co wymaga zmiany, a zespół doświadczonych profesjonalistów nie? W końcu, czy gdyby tak było, to czy jakikolwiek zespół zgodziłby się na publikowanie takich danych na cały świat? Odpowiedzcie sobie sami.

Na koniec napiszę jeszcze tylko jeszcze raz – uważajcie! Wchodzimy do Internetu żądni zdobycia wiedzy, najlepiej podanej w najbardziej przystępnej formie, szybko przyswajalnej. Nikt nie będzie czytać podręcznika mechaniki płynów i aerodynamiki, by zrozumieć, czemu Red Bull dodał jakieś skrzydełko. Ja musiałem je czytać, dlatego może wiem, ile informacji mi jeszcze brakuje. Niestety ta wiedza podawana często przez samozwańczych ekspertów nieraz nie ma żadnej wartości, a jedynie wprowadza w błąd. Nie twierdzę, że Ci ludzie robią to specjalnie. Na pewno mają swoje pobudki, nawet tak podstawowe jak budowanie swojej wartości. Któż z nas nie chce być czasem głosem, którego słowa z uwagą słuchają całe tysiące? Pewnie nawet ja podświadomie mam takie głupoty w głowie, mimo że wciąż twierdzę, że ta strona ma zupełnie inny cel istnienia. Prawda jest jednak taka, że nie zdziwiłbym się, gdyby nawet 90% wszystkich śledzących F1 źle interpretowało to co widzi i wie na temat królowej motorsportów. Kto wie, może w tej grupie jestem także ja?

Chętnie o tym podyskutuję.

Na argumenty.

Rzeczowe.

PS. Nie chciałem znęcać się nad nikim konkretnym, ani tym bardziej nikogo promować za wypisywane głupoty, ale moja korekta tj. żona pouczyła, że by prawom autorskim stało się zadość, twórcę jednak muszę podać. Także obie grafiki z wykresami pochodzą z twitterowego profilu f1talks.pl.

34 myśli na temat “Potęga niewiedzy

  • Czerwiec 28, 2019 o 9:12 pm
    Permalink

    Fajny tekst, miło widzieć że są ludzie, którzy pokazują hipokryzję silenia się na te analizy. Znalazłem się tutaj po części przypadkiem, ale czuję że częściej tu będę zaglądać.

    Odpowiedz
    • Czerwiec 28, 2019 o 10:58 pm
      Permalink

      Dziękuję za opinię. Za cel stawiam sobie po prostu pisanie możliwie najbardziej rzetelnie jak się da, dlatego szlag mnie trafia, jak widzę takie twory.

      Odpowiedz
      • Lipiec 2, 2019 o 3:25 pm
        Permalink

        Dawno większych bzdur nie czytałem. Autor tych wypocin, atakuje wszystkich którzy nie maja dowodów na to, że bolid Russela jest lepszy technicznie, bo nie ma na to dowodów. Z drugiej strony sugeruje, że wystarczy jechać wolniej aby wygrać wyścig. Obawiam się, że autor tego tekstu też jak inni potrzebował zaistnieć w annałach internetu. Szkoda , że pisząc takie bzdety.

        Odpowiedz
        • Lipiec 2, 2019 o 4:56 pm
          Permalink

          Hej,
          Nie do końca rozumiem? Tzn. nie wiem w którym miejscu atakuję osoby twierdzące, że bolid Russella jest lepszy, a sugestia jakoby wystarczyło jechać wolniej, by być szybszym (a nie wygrać wyścig), to sugestia autora, którego tekst komentuję. Także zupełnie nie rozumiem – mógłbyś doprecyzować?

          Odpowiedz
          • Lipiec 3, 2019 o 6:59 pm
            Permalink

            To co napisał Dog tags było skierowane do autora tych wypocin a nie do Ciebie xd

          • Lipiec 3, 2019 o 7:57 pm
            Permalink

            Może, ale z formy wypowiedzi nie jest to do końca jasne. 😉

    • Lipiec 2, 2019 o 4:53 pm
      Permalink

      Przyłączam się do opinii Pana Pawła. Pozdrawiam autora „4 kółka..” a szczególnie jego Korektora.

      Odpowiedz
  • Czerwiec 29, 2019 o 9:03 pm
    Permalink

    Hej, super, też miałem komentować pod filmem z tymi analizami, ale chyba za leniwy jestem, a ty masz na pewno większe podstawy do kwestionowania tych wynurzeń 🙂
    Są też kwestie kultury i uczciwości – ty powołałeś się na prawa autorskie, a pan expert nawet nie wspomniał, że dane do swojej telemetrii zawdzięcza (prawdopodobnie) pracy Kurta Morana, który napisał skrypt w phytonie do ściągania tych danych ze zrzutu apki F1 https://github.com/KurtMoran/F1-Data-Extractor.
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Czerwiec 29, 2019 o 11:00 pm
      Permalink

      O to ciekawe, nawet nie wiedziałem o istnieniu podobnych skryptów. Dziękuję za informację.

      No oczywiście, że nie wspomniał. Jak powiedział przecież w filmie – zawdzięcza je swojej ciężkiej „eksperckiej” pracy. 😉 Ja tam chwilę teraz komentowałem, ale już z tym skończyłem. Szkoda życia i czasu na walkę z wiatrakami. Ja swojej strony nigdy nie prowadziłem na zasadzie naganiacza popularności, po prostu zawsze piszę to co MI się podoba, a jak komuś to pasuje to zapraszam do śledzenia. Nie zamierzam toczyć wojenek z ludźmi, którzy tym głośniej się mądrzą, im mniej rozumieją.

      Odpowiedz
  • Czerwiec 29, 2019 o 9:36 pm
    Permalink

    Super analiza „eksperta” – dzięki. Ja zarzuciłem oglądanie Pana Szafy już jakiś czas temu… szkoda że pełni funkcję eksperta od F1 w TVP.

    Odpowiedz
    • Czerwiec 29, 2019 o 10:56 pm
      Permalink

      LOL – serio? Tragikomedia jakaś. Erm… jaka telewizja, tacy eksperci. Z resztą co się dziwić jak TVP transmituje tylko drugą połowę wyścigu i to jest „wielki sukces”. Prawdziwy ekspert coś kosztuje, a tu biorą kogoś z łapanki, kogoś kto chyba nawet nigdy osobiście nie był na wyścigu, podpiszą „ekspert” i ludzie kupią. Jeszcze taki człowiek sam pomyśli, że jest ekspertem.

      Odpowiedz
      • Lipiec 3, 2019 o 10:41 pm
        Permalink

        No to już jest najzwyklejszy hejt to co napisałeś. Naprawdę. Weź pod uwagę, że Szafa po prostu zrobił błąd, źle przygotował materiał, zrobił merytoryczną kaszankę. Ty natomiast mieszasz go za to z błotem, opluwasz, wyśmiewasz. Nie jego analizy, nie jego tekst a jego personalnie. I coraz bardziej się w tym rozkręcasz.

        Odpowiedz
  • Czerwiec 29, 2019 o 10:05 pm
    Permalink

    Zaimek ‚ów’ się odmienia. „Ów ktoś, owego kogoś, owemu komuś” 🙂

    Odpowiedz
    • Czerwiec 29, 2019 o 10:55 pm
      Permalink

      Jako osoba upominająca innych, by poprawnie używać naszego języka, zalałem się wstydem i już poprawiłem. Dziękuję za uwagę 😉 .

      Odpowiedz
  • Czerwiec 30, 2019 o 8:48 am
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł. Konkretnie i rzeczowo. Ten Pan publikujący te analityczne filmy powinien zapaść się ze wstydu pod Ziemię. Tak jak napisałeś, jest za dużo czynników i niewiadomych, których nie znamy, a które należałoby wziąć pod uwagę, aby móc wypowiadać opinie w taki sposób. Dzięki za ten artykuł, a blog trafia na moją listę do systematycznego odwiedzania. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Czerwiec 30, 2019 o 9:28 pm
      Permalink

      Dzięki za miłe słowa. Zawsze piszę dokładnie to co ja sam uważam, bez zważania na powszechne sugestie i popularności, tym bardziej cieszy mnie, jeśli do kogoś to trafia.

      Odpowiedz
  • Czerwiec 30, 2019 o 11:52 pm
    Permalink

    „Wykres pozwalający wysnuć jakiekolwiek wnioski z tego co dzieje się w bolidzie, to wykres pracy kierowcy gazem i hamulcem w zależności od położenia na torze, na który dopiero nałożona jest krzywa prędkości. Takich wykresów oczywiście generalnie nie ma, bo to taka PRAWDZIWA telemetria”.

    Ależ oczywiście że są: wraz z wykresem obrotów silnika, biegami, czy deltą czasową (prawdopodobnie pozyskane w taki sam sposób jak poprzednie).
    Polecam robić lepszy research 😉

    Odpowiedz
    • Lipiec 1, 2019 o 7:41 am
      Permalink

      Hej,
      Może powinienem nieco doprecyzować, bo teraz rzeczywiście z aplikacji można sobie niektóre rzeczy pościągać. Z poprzednich lat jednak tak łatwo już nie ma, choć też się trafiają. Generalnie jednak chodziło mi o to, że dopiero z takiego wykresu coś można wywnioskować, a sama w sobie telemetria nie jest czymś, co zespoły wrzucają i się tym chwalą po każdej sesji. Przypomnijmy sobie chociaż aferę po tym jak Hamilton opublikował w 2012 zdjęcie wykresu telemetrii swojej i Buttona. Teraz oczywiście jest inna rozmowa, ale myślę że jest to tak zrobione, by zespoły nie mogły jeden od drugiego w ten sposób pozyskiwać pełnej telemetrii, bo by im się to nie uśmiechało. Oczywiście mogę się mylić 😉 .

      Odpowiedz
  • Lipiec 2, 2019 o 3:23 pm
    Permalink

    Rzeczowy artykuł. Pierwszy raz trafiłem na Twoją stronę, stąd pytanie odnośnie tego samego co zarzucasz Danielowi z f1talks.pl „Nie wiem też jakie ma wykształcenie, bo raczej nie w tym kierunku. Nie raczyła się nigdzie przedstawić”. z zakładki „O mnie” też nie bardzo wynika jakie Ty masz wykształcenie w kwestii aerodynamiki, CFD etc. Mógłbyś coś więcej o sobie powiedzieć czemu czytelnicy mają wierzyć bardziej w Twoje opinie niż jego? Dzięki!

    Odpowiedz
    • Lipiec 2, 2019 o 5:08 pm
      Permalink

      Hej,
      Nie ma problemu. Z wykształcenia jestem inżynierem mechaniki i budowy maszyn po inżynierii produkcji oraz magistrem mechaniki i budowy maszyn po energetyce i lotnictwie, na specjalności komputerowe wspomaganie procesów inżynierskich. Doprecyzowując magistrem niepełnym, bo bez obronionej pracy – przez lata zawirowań życiowych wciąż nie złożyłem mojej z modelowania przepływu powietrza w kabinie półciężarówki, ale wypadałoby to wreszcie obronić 😛 . Na co dzień jestem inżynierem konstruktorem projektującym zawory dla chłodnictwa przemysłowego, zajmującym się też drukiem 3D oraz symulacjami FEA i CFD tychże urządzeń.

      Odpowiedz
  • Lipiec 2, 2019 o 4:59 pm
    Permalink

    Ze swojego skromnego doświadczenie mogę powiedzieć, że takie wpisy w takim stylu mające w dużej mierze ośmieszyć „przeciwnika” nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Nie ma sensu ich tak pisać jeżeli nie mamy konkretnych i natychmiastowych korzyści z tego tytułu. Bo za parę miesięcy okaże się, że nikogo to już nie obchodzi a jedynie 1. skłóciliśmy się z owym „przeciwnikiem”, 2. sami nic z tego nie mamy a jemu po prostu zaszkodziliśmy ośmieszając go.

    Można mu było wytknąć błędy i zrobić to w 2. akapitach i wtedy byłoby OK, moglibyście nawet zostać kumplami 🙂 a tak Danny White jeżeli to przeczyta to uzna, że coś tam do niego personalnie masz i się przywalasz. Jeżeli masz no to wpis słuszny bo realizujesz swój cel, a jeżeli nie masz no to zupełnie bezsensowny.

    Poza tym niepotrzebnie stawiasz się sam w roli eksperta, tzn. wystawiasz na celownik bo każdy Twój błąd będzie Ciebie skreślał i przedstawiał jako tego kto „się wymądrza a sam nie wie”.

    Także tego.

    Odpowiedz
    • Lipiec 2, 2019 o 5:47 pm
      Permalink

      Hej,
      Dzięki za opinię. Odpowiem Ci małą epopeją.
      Starałem się nie wyśmiewać, tylko w miarę rzeczowo wypunktować gdzie autora ponosi i wysnuwa wnioski na podstawie błędnych lub nieistniejących danych. Wiem jednak, że słowa i styl mojej wypowiedzi mogą sugerować coś zupełnie innego i przyjmuję na klatę – taki trochę sarkastycznie ignorancki jestem. Natomiast cały pierwszy akapit poświęciłem temu by wytłumaczyć istotę wpisu. Nie zamierzam wyciągać żadnych „korzyści” z tego tekstu: pieniędzy, popularności, kliknięć, nie wiem co tam jeszcze można.
      Moja strona ma bardzo małą widownię bo o to nie zabiegam. Mógłbym ów wpis promować za kasę na FB albo otagować nazwą profilu tego Pana na Twitterze, by widziało to kilka tysięcy jego obserwatorów, a nie kilkanaście kont, które mnie tam chyba obserwuje. Nie mam żadnych pobudek z opisanych przez Ciebie, ani niezbyt mnie interesuje opinia tego Pana, bo jak na razie nie przedstawił żadnych rzeczowych argumentów. Do czasu jak mi ktoś tu w komentarzach nie napisał, że czasem pokazuje się w TVP, nie miałem o tym pojęcia, a tym bardziej jak się nazywa i wciąż mnie to nie interesuje. Nie chciałem nawet podawać skąd są te wykresy bo nie chodziło o konkretną osobę lecz o problem, ale jednak z nich korzystałem, więc byłem zobowiązany do podania źródła. Po prostu jak każdy, również ta osoba publikująca treści odpowiada za ich jakość i tyle. Ja wytykam tylko to i wyłącznie z pobudek, które przedstawiłem w tekście. Jeśli ktoś (np. ty) wciąż uważa, że zrobiłem to dla jakiejś popularności, wywyższania się, whatever to przepraszam – nie zamierzam się więcej tłumaczyć, bo najwyraźniej niezależnie co powiem, interpretacja będzie właśnie taka. Mam nadzieję, że tak nie jest, bo oznaczałoby to, że nie można nikomu zwrócić uwagi, że się myli bo od razu pojawiają się interpretacje typu „atak”, „promowanie się” (tu broń boże nic pod twoim adresem, generalizuję tylko) i inne. No do jasnej ciasnej, żyjemy w świecie gdzie można tylko chwalić, czy co?
      Nie stawiam się w roli eksperta, tylko wytykam błędy. Jeśli ktoś przejedzie na czerwonym, a ja mu zwrócę uwagę to nie znaczy, że jestem ekspertem od kodeksu drogowego. Jeśli się mylę każdy: Ty, ten Pan i ktokolwiek inny jest wręcz zachęcany przeze mnie, by mi wskazać błąd, bo a) ja się za swoje błędy wstydzę po prostu po ludzku 😛 , b) dla mnie to zdobywanie wiedzy. Może dziwne, ale odczuwam dziką satysfakcję z dowiadywania się nowych rzeczy, z tematów które mnie interesują.

      To tyle. Ze swojej strony mogę tylko Ciebie zachęcić do zajrzenia np. do działu Artykuły > Historie lub Ciekawostki, bo tam są teksty, z których jestem najbardziej dumny i byś może miał okazję zobaczyć, że znęcanie się nad innymi nie jest moją pasją życiową 😉 .

      Odpowiedz
      • Lipiec 2, 2019 o 6:56 pm
        Permalink

        Nic nie zrozumiałeś 🙂

        Jeżeli nie masz żadnych „korzyści” to właśnie bez sensu pisać takie teksty. Tym bardziej nie rozumiem po co tak to napisałeś. Zobaczysz po roku, że w sumie nie miało to sensu. Teraz dostajesz dużo pochwał za dobry materiał bo ludzie lubią jak się „jedzie po kimś” ale za tydzień ludzie pozapominają co pisałeś a będziesz tylko „ten co się czepiał Szafy”. Nikt tutaj nie zwraca uwagi na argumenty i treść ale na to, że „pojechałeś po Szafie”.

        Interentów nie naprawisz, tekstów z błędami nie usuniesz, nic nie jesteś w stanie zrobić aby się nie pojawiały w przyszłości.

        Jeżeli nie masz się zamiaru promować, nie masz zamiaru czerpać z tego korzyści no to nie ma sensu pisać takich tekstów. W dwa akapity byś napisał o co Ci chodzi i raz, że by przekaz był taki sami to mniej byś się narobił. Teraz merytoryka jest poprzeplatana Twoimi opiniami o Szafie, jego blogu, działalności. Kogo to ma obchodzić? tylko tych co „nie lubią” Szafy.

        Oczywiście to moja opinia 🙂 można na sto sposobów napisać dany tekst. Wybór należy do nas. No i zawsze na cwaniaka znajdzie się większy cwaniak.

        „Może wystarczy już tego znęcania się, choć jeszcze bym mógł.” – zobaczysz, że po pewnym czasie przeczytasz to z nutą pewnej żenady 😉 oj, jaki ja wykształcony, znalazłem błąd na „jakimś” blogu i mu „pojechałem po majtach” ale ja taki litościwy więc zaprzestałem choć mogłem więcej 😀

        Odpowiedz
        • Lipiec 2, 2019 o 8:29 pm
          Permalink

          No i widzisz tu się kompletnie różnimy jak widzę. Z twojego punktu widzenia teksty i jak rozumiem stronę, a tym bardziej teksty pokazujące czyjeś błędy, pisze się dla korzyści. Ja zupełnie nie postrzegam tego w ten sposób. Ta strona jest do dzielenia się moimi przemyśleniami, jak mam wewnętrzną potrzebę czymś się podzielić – to się dzielę. Tekst ma tło, wstęp, umiejscowienie w czasie i miejscu, przedstawienie bohaterów 😉 . On nie jest o tym Panu ani o jego stronie, ale o problemie na pewnym przykładzie. Nie opiszę problemu podając konkretne zdanie w którym jest błąd, tylko przedstawiając ogół sytuacji.
          Jeśli postrzegasz średnią inteligencję ludzi na poziomie: jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam, czyli jeśli komuś wytykam błąd, to znaczy że go nie lubię i zainteresuje to tylko tych co lubią nienawidzić i hejtować, to odpowiem Ci, że ta strona nie jest dla takich ludzi i nie ma tu dla nich miejsca. Nie publikuje żadnych chamskich komentarzy, tym bardziej z obelgami pod czyimkolwiek adresem, nie piszę obelg w tekście. Jeśli ktoś taki tu się pojawi to raczej nie na długo, bo treści nie będą mu odpowiadać i ja jestem z tym okej. Jestem przeciwko pustej nienawiści i opluwaniu dla zasady. Opluwaniu w ogóle powinienem powiedzieć. Zwróciłem uwagę, że wysnuwa wnioski, których nie mógł wysnuć z danych przez niego prezentowanych, czym wprowadził w błąd słuchaczy, którzy nie widzieli błędu. Ja jestem słuchaczem, który ma stronę i postanowiłem opisać to dla innych. Dziś jeszcze raz zwróciłem uwagę na kolejną złą informację, niezgodną nawet z danymi Pirelli i dostałem odpowiedź, po której dziękuję. Nie będę tam więcej pisał bo dyskusja na tym poziomie i bez argumentów nie daje mi frajdy, a ja lubię dyskutować na temat swojej pasji, a nie robię to dla frajdy z dojeżdżania kogoś. Poza tym mam nieco dość tłumaczenia się jak teraz, że śmiałem komuś zwrócić uwagę. Mogłem wywalić te wszystkie komentarze w cholerę i mieć spokój jak to miałem wcześniej, bo wcale mi się to nie podoba.

          Ja rozumiem, że 99% ludzi będących w błędzie z błędu nie wyprowadzę, ale jeśli chcę spróbować to napiszę o tym tekst. Ty mówiąc, że nie naprawię tym Internetu odwracasz sytuację i to ja muszę Ci wytłumaczyć – nie naprawisz mnie 🙂 . Dlatego spróbuj zrozumieć, że ja rozumuję inaczej o tym miejscu niż ty to widzisz, czyli jako platforma do promowania mnie lub zmieniania świata. Jeśli do kogoś te treści przemówią, to się bardzo cieszę. Jeśli nie to trudno.

          PS. Chciałem zwrócić uwagę, że pół świata pisze artykuły krytykujące F1, Liberty, a swego czasu Berniego Ecclestonea np. i jakoś nikt tam nie zwraca uwagi, że po co to piszecie i chcecie się promować, i szukacie poklasku u tych co „są przeciwko” albo że się rozpisują o problemach, jak mogli wypunktować. Powtórzę, że u nas wytknięcie komuś błędu to zniewaga trzy pokolenia wstecz bo przecież każdy fakty może postrzegać inaczej. Nie ma faktów, argumentów. Krytykuje: po co mu to, mógł zająć się fiołkami i chwalić ich piękno. Krytykuje: po co, sam pewnie jest tłumok więc nie rozumie. Krytykuje: se znalazł sposób na promocje. Nigdy nie ma Krytykuje: dlaczego? czy ma racje? Co konkretnie mówi? Przytacza jakieś fakty? Mam rzeczowy kontrargument? Co to to nie – nie u nas.

          PPS. Ja nie chcę dyskutować o metafizyce i tłumaczyć się czemu coś napisałem, tylko dyskutować o zawartości tekstów. To strona o motoryzacji, a nie o analizach psychologicznych.

          Odpowiedz
          • Lipiec 2, 2019 o 9:09 pm
            Permalink

            Dalej nie rozumiesz. Błąd można wytykać na 100 różnych sposobów. Sposób jaki tutaj zrobiłeś wg mnie jest zasadny wtedy gdy ma się z tego korzyści natychmiastowe. Czyli piszemy prześmiewczy personalnie materiał (a dokładnie tak to napisałeś) bo nam się to najzwyklej na świecie opłaca. Ale jeżeli nie mamy z tego żadnych bezpośrednich korzyści to wg mnie nie ma sensu tego tak pisać. Ty piszesz, że nie masz z tego żadnych wymiernych korzyści więc nie ma sensu tekstów w takim tonie pisać.

            Ja wiem, że jest duża pokusa aby kopać tego kto się podłożył i wyśmiewać go (taka nasza ludzka natura 🙂 ale tylko zwracam uwagę, że w dłuższej perspektywie nie są fajne i nie będziemy ich uznawać za te najlepsze jakie mogliśmy napisać.

            „nie naprawisz mnie” – ostatnie co mam zamiar robić to naprawiać Ciebie. Widzę, że nie masz dystansu i myślisz, że piszę coś przeciwko Tobie albo w ogóle o Tobie. Ja też nie jestem ekspertem od tego jak powinno się pisać 🙂 ale daję złotą rade, że styl jaki tutaj przyjąłeś nie będzie dla Ciebie dobry w dłuższej perspektywie.

            Sam bardzo często krytykuję albo wytykam błędy ale wiem, że trzeba rozdzielić krytykowaną treść od krytyki autora. Inaczej to zwyczajny, pospolity hejt. I ten tekst jest też z lekka hejterski. Widać w nim, że celem nie było tylko skrytykowanie tekstu jaki został opisany ale również wyśmianie autora.

          • Lipiec 2, 2019 o 9:48 pm
            Permalink

            Cały tekst jest pisany w założeniu, że nie ujawniam kto jest autorem i w tym świetle przedstawiam problem. Nie wyśmiewam człowieka tylko instytucję „eksperta” i eksperckich analiz.

            Co do sposobu w jaki piszę to polecam poczytać inne moje artykuły, np. z wyśmiewaniem SUVów. Na obecną chwilę, jeśli dobrze rozumiem, postrzegasz ten tekst jako napisany ironicznie by wyśmiać ów człowieka. To nie jest prawda, taki jest mój styl pisania większości luźniejszych artykułów.

            Tyle ode mnie w tej dyskusji. Jak mówiłem nie chcę dyskutować o pobudkach, tylko o treściach. Ani razu nie odniosłeś się do moich argumentów, tylko do prozy i formy. Mnie ten kierunek zupełnie nie interesuje, także sorry ale podziękuję za akademicką dyskusję typu SWPS.

    • Lipiec 2, 2019 o 10:24 pm
      Permalink

      Jakbyś chciał rozmawiać tylko na merytoryczne kwestie to byś nie poświęcał pół tekstów na „wyśmiewanie instytucji eksperta”. Jak dyskusja idzie w tym kierunku to teraz masz pretensje?, że nie skupiamy się tylko na merytoryce?
      Oczywiście, że wyśmiewasz człowieka. To, że „nie ujawniasz” nie ma znaczenia bo i tak każdy wie o kogo chodzi (chyba, że masz czytelników za debili którzy się nie domyślą). Używasz wiele sformułowań skierowanych bezpośrednio w autora a nie w jego analizy.

      „Nie wiem jakie pojęcie o świecie wyścigów, czy prowadzeniu samochodu ma ta osoba, ale sądząc po treści to nikłe. Nie wiem też jakie ma wykształcenie, bo raczej nie w tym kierunku.”

      To jest najzwyklejszy hejt. Gdybyś tego nie napisał w tekście to zupełnie nic by on nie stracił na merytoryce. Ale napisałeś to aby „dowalić” Dannemy White’owi 🙂 Takich zdań, sformuowań i innych zwrotów jest od groma. Nic merytorycznego one nie wnoszą do tekstów ale mają na celu go wyśmiać.

      Zwykły hejter z Ciebie po prostu 🙂 i dlatego napisałem, że jeżeli już hejtujemy to powinniśmy mieć bezpośrednie i natychmiastowe korzyści z tego. Wiele osób żyje z hejtu, taka jest ich praca, na tym zarabiają, itd.. A jeżeli my z tego nic nie mamy no to wg mnie nie ma sensu taki pisać bo korzyści z tego właśnie nie mamy a na dłuższą metę taki teksty będą dla nas „na minus”.

      Nie odniosłem się do argumentów bo, jak napisałem, nikogo tutaj nie obchodzą argumenty. Ludzie ten artykuł podają dalej bo „ktoś dowala Szafie” a nie dlatego, że merytorycznie piszesz. Gdybyś to napisał co napisałeś ale bez tych hejterskich wstawek to pies z kulawą nogą by tego nie czytał. No niestety.

      No ale… z tekstu za wiele nie można się dowiedzieć jak jest, można się dowiedzieć jak na pewno nie jest. Po jego przeczytaniu moja wiedza w ogóle nie wzrosła. Także tego. Nie widzę to niczego co wnosiłoby coś do tematu F1, telemetrii, aerodynamiki, itd.

      Odpowiedz
      • Lipiec 3, 2019 o 8:54 am
        Permalink

        Ja nie wiedziałem kim jest ten człowiek do czasu jak mi nie napisano, więc najwyraźniej też do debili się łapię.

        Mówienie płaskoziemcom, że są nie mają podstawowej edukacji i powinni wrócić do szkoły nie jest hejtem. Mówienie człowiekowi pozycjonującemu się jako ekspert od wyścigów, że popełnia kardynalne błędy i najwyraźniej nie ma podstawowej wiedzy o tym, o czym się wypowiada, też nie jest hejtem.

        Moja definicja widzę szybko ewoluuje, już zostałem zwykłym hejterem. Kurczę muszę zacząć więcej ćwiczyć na wykopie. No i niestety jestem do tego słabym hejterem bo nie mam z tego korzyści. Pech.

        Powoli jednak ty zaczynasz postrzegać siebie jako eksperta od psychoanalizy – chciałbym zauważyć. Już nie tylko zdiagnozowałeś mnie, ale też wszystkich odwiedzających tą stronę oraz ich pobudki.

        Tekst jak jest powoli powstaje, choć nie – nie odpowie jak jest, bo NIE MA DO TEGO STWIERDZENIA KOMPLETU DANYCH.

        Chyba muszę się jednak zgodzić, że suchych danych na pewno byś nie przeczytał (bo oceniasz innych przez swój pryzmat – tak ma każdy i to twoje prawo), dlatego po raz kolejny zachęcę do zerknięcia w inne artykuły z Ciekawostek lub Historii, mam nadzieję że tam znajdziesz coś ciekawego, co pozwoli Ci się czegokolwiek dowiedzieć. Choćby tego jaki jest sposób mojego pisania.

        Tymczasem jeszcze raz dziękuję za opinię i postaram się wziąć ją sobie do serca, gdybym jeszcze kiedyś chciał pisać coś podobnego. Jednak wprost powiem, że nie mam żadnej przyjemności z tej dyskusji, dlatego naprawdę ją kończę.

        Odpowiedz
        • Lipiec 3, 2019 o 10:14 pm
          Permalink

          Tak, jasne, nie wiedziałeś.
          Jest hejtem w takiej formie jakiej napisałeś. Weź przeczytaj jeszcze raz ten tekst i zobacz jak dużo miejsca poświęciłeś personalnej krytyce Szafy a jak mało merytoryce i dyskusji o argumentach. Teraz też cały czas to robisz bo ciągle o nim wspominasz, sugerujesz, że nie ma podstawowej wiedzy i wtrącasz inne takie własne oceny i wnioski. To jest zwyczajny hejt jakiego pełno w sieci.

          Odpowiedz
  • Lipiec 3, 2019 o 7:19 am
    Permalink

    Hah 😉 Miałem identyczne przemyślenia odnośnie „analizy” Pana Daniela. Najśmieszniejsze na świecie jest to, że na podstawie wykresu na którym na osi X jest czas (O czym widz jest informowany na początku materiału) chwilę potem stawiana jest teza, że Robert w innym MIEJSCU zaczyna hamowanie do zakrętu xD Niestety chyba nie da się wygrać z siłą internetowych „ekspertów” a najnowsze trendy typu „płaskoziemcy” i inne tego typu gangreny są na to najlepszym dowodem.

    Odpowiedz
  • Lipiec 3, 2019 o 8:49 am
    Permalink

    No dobra Panie Kolego, trafiłem tutaj z twittera, bo ktoś tam „zaćwierkał”, że „pojechałeś po szafie”. Wytknąłeś błędy temu „ekspertowi TVP”, ok, nie wnikam w ich prawdziwość, nie znam się na tym. Możesz mieć rację, że wcale ten gość nie jest nieomylny i jak to napisałeś „pisze głupoty”. Niestety, ale ja jako zwykły amator ds. aerodynamiki dalej nie dowiedziałem się od Ciebie żadnych rzeczowych informacji. Niestety, ale jeśli już poświęciłeś czas na napisanie artykułu, który wyśmiewa konkurencję (co prawda dla niego nie jesteś tak naprawdę żadną konkurencją, no ale dobrze, niech tak będzie, nazwijmy to konkurencją), to mógłbyś też z łaski swojej przeprowadzić własną analizę i pokazać jaka jest według Ciebie prawda. Gdyż ja, jako Twój potencjalny przyszły czytelnik, straciłem swój cenny czas na przeczytanie tego artykułu i liczyłem, że pogłębię swoją wiedzę w tym zakresie. Niestety z tekstu dowiedziałem się tylko jaką żółć wylewa autor w stosunku do innego autora. Ten artykuł powinien być zatytułowany: „Jak hejtować w Internecie?”. Na razie mnie tym „nie kupiłeś” i nie mam ochoty na czytanie reszty artykułów. Mam nadzieję, że ten komentarz nie zostanie usunięty i z góry dziękuję za odpowiedź.

    Odpowiedz
    • Lipiec 3, 2019 o 9:07 am
      Permalink

      Cześć,
      Jesteś już w sumie drugą osobą mówiącą, że mój artykuł jest hejtem, więc pewnie coś w tym jest, choć wszędzie zaznaczam, że nie to było celem – ja sam nigdzie tego nie linkowałem ze stroną ów Pana, ani nigdzie nie chciałem ujawniać o kim piszę. Moim celem było nakreślenie problemu na przykładzie i w sumie dokładnie to realizujesz, czyli skoro ja się wymądrzam to należy mnie zweryfikować. O to mi chodziło. Niestety nie mam wpływu na to kto, gdzie linkuje ten artykuł i w jaki sposób go używa. Jeśli rzeczywiście tekst jest tak postrzegany, to to nauka dla mnie by się poprawić, choć szczerze cały ten szum mi się nie podoba, ale to już moje prywatne odczucia. Jeszcze tylko wyjaśnię, że żadną konkurencją nie jestem, nie chcę być i co pisałem w tekście – nie to było celem. Celem było uświadamiać ludzi, by nie dali się naciągnąć i np. sprawdzali w kilku źródłach.
      Co do analizy to powoli pewna powstaje, ALE nie odpowie ona na to jaka jest prawda. Dlaczego? Właśnie dlatego, że nikt poza zespołem nie dysponuje odpowiednią ilością danych. Dlatego w moim tekście zaznaczałem, że nie chodzi o to kto przeprowadzi lepszą analizę, tylko kto przeprowadzi rzeczową analizę. Nie da się rzeczowo analizować wydarzeń, o których mamy tylko strzępy danych. Mogę napisać pierdyliard teorii, ale to będą tylko teorie. Nie napiszę analizy, by z kimś na te analizy „konkurować”, skoro nie ma podstaw merytorycznych. Nie na każdy zarzut jest kontrargument, jeśli zarzut nie miał merytorycznych podstaw. Niemniej coś tam piszę i w niedalekiej przyszłości opublikuję.

      Tymczasem zapraszam do działu Artykuły > Ciekawostki lub Historie. Tam są teksty, z których jestem najbardziej dumny, wedle mojej wiedzy nie ma tam hejtu i myślę, że mogą dać czytelnikowi kilka nowych informacji.
      Pozdrawiam

      PS. Nie usuwam żadnych komentarzy z krytyką, jeśli tylko jej treścią nie są obelgi i chamstwo.

      Odpowiedz
    • Lipiec 6, 2019 o 5:08 pm
      Permalink

      Panie Kolego
      chyba Panu coś umknęło podczas czytania wpisu. Dla odświeżenia:
      „Po co to?
      Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam rozprawiać o tempie Roberta i o ewentualnych tego przyczynach. Może zwróciliście uwagę na to, że unikam wypowiadania się na tematy związane z Kubicą. Powód jest prosty – nie ma co rozprawiać o temacie, o którym mamy za mało informacji, by rozmawiać rzeczowo, a który to temat budzi tak wiele emocji. To nie strona o science fiction, ani strona z baticlickami. Nie zamierzam też pastwić się nad jakimś tam blogerem, bo tak mi się podoba lub bo mi podpadł, czy coś w tym stylu – zostawmy tak prymitywne instynkty. Chcę uświadomić osobom publikującym treści w Internecie, że odpowiadają za ich jakość i także za wprowadzanie ludzi w błąd. Niestety w pędzie za odwiedzinami na stronie, budowaniem swojego ego jako eksperta i generalnie dziwnym spojrzeniem na świat, większość ludzi ma to gdzieś.” itd

      Odpowiedz
  • Lipiec 3, 2019 o 9:10 am
    Permalink

    To wszystko idzie, na zasadzie zrobię sobie własne obliczenia bez danych, które to nie jest 3 elementy ale masa elementów, pomijam, nawet zdanie kierowcy o bolidzie. Jak słyszę, że zdanie kierowcy nie jest ważne, że miał tu i tu ma problemy, no on jest słaby i się tłumaczy, koniec tematu. Bo wyliczenie tak mówią, bez zobaczenia jak walczy z bolidem, by mieć ten czas na 1s niż 6s do kolegi, który jedzie płynie i bez walki z bolidem, bo mu pasuje do jego jazd.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: