Panie! To je nowinka z zachodu!

Przyglądając się niektórym rozwiązaniom z nowych samochodów, utwierdzam się w przekonaniu, że dawno już minęły czasy, gdy samochody projektowano i dopracowywano za ciężkie miliony dolarów. Z resztą potwierdza to ogromna ilość bzdurnych i nieergonomicznych rozwiązań, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem, a czasem nawet pogarszających bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego.

Pierwszą i największą z bzdur są… SUVy. Tak wiem – powtarzam się. Nad SUVami pastwiłem się już w innym wpisie i pewnie wiele osób się ze mną nie zgodzi. Jednakże dalej je uważam za największą bzdurę albo największy sukces marketingu koncernów motoryzacyjnych. Otóż w jakiś sposób udało im się wykreować samochody, które w porównaniu do minivanów są mniej praktycznie, mniej wygodne, palą więcej i kosztują więcej, oferując przy tym mniej miejsca. To nie są moje teorie wyssane z palca, przejrzyjcie sobie po prostu cenniki koncernów, które oferują rodzinne minivany i SUVy, a potem dane techniczne tych pojazdów. Nie wiem, o co chodzi. Ktoś widać wmówił ludziom, że człowiek wsiadający do SUVa to niemal jak prawdziwie męski brytyjski lord wracający swoim Range Roverem z polowania, ze strzeblą na tylnej kanapie i owczarkami w bagażniku. Natomiast człowiek w minivanie to nudny rozklapciały tatuś z brzuszkiem i głupkowatym uśmieszkiem, rozwożący dzieci do szkoły. Prawda jest jednak taka, że wszystko przemawia przeciwko SUVom. Są droższe, palą więcej przez wyższe nadwozie i prześwit, nie mają żadnych właściwości terenowych Range Rovera, a przy tym są też mniej praktyczne od minivanów, które podobno wyparły. Kto twierdzi inaczej chyba nigdy nie wsiadał do minivana lub poddał się modzie i mowie marketingowej, że wsiadanie do podniesionego normalnego samochodu jest wygodniejsze niż wsiadanie do normalnego samochodu z podniesionym dachem.

Na szczęście są firmy, które bronią honoru minivanów całkiem skutecznie. Ba! Genialnie rozwijają tą klasę. Jak nie lubię francuskiej technologii, to w tej kwestii oddaję im pokłony. Popatrzcie choćby na Renault i ich nowego Espace, czy Scenica, który w standardzie jest oferowany na 20 calowych kołach i wygląda świetnie! Właściwie po proporcjach bliżej mu do dużego hatchbacka z ciekawymi, sportowymi liniami, niż do nudnego vana. Oto „nudny” samochód rodzinny ma w standardzie dobrane przez fabrykę felgi tak, by świetnie się prezentował. Ciekawe w jakiej innej klasie robione są takie zabiegi. Renault świetnie pokazuje, że minivany wcale nie są gorsze, a wręcz lepsze od SUVów i tylko kwestia skupienia się większości koncernów na tej drugiej klasie kształtuje rynek. No i oczywiście klienci, którzy z bliżej niezrozumiałych mi powodów, kupują te dziwne twory. Szczytem obrzydlistwa są wynalazki jak Mercedes GLE czy BMW X6. Pewnie większość czytających pomyśli „Eeeeee tam! Ja jestem niewrażliwy na stereotypy i marketingowy bełkot!”. Jeśli tak twierdzisz, to pomyśl o minivanie Lamborghini i SUVie Lamborghini oraz co wywoła u Ciebie bardziej negatywne emocje. Potem popatrz na nowe Renault Scenic i pomyśl któremu typowi auta bliżej formą do sportowego coupe włoskiej marki. Oczywiście prawidłowa odpowiedź brzmi żadnemu 😉 , jednak jeśli już miałbyś wybierać…

Drugą w kolejności największą bzdurą, aczkolwiek szybko doganiającą SUVy, są wszechobecne ekrany. Coś, czego kompletnie nie mogę pojąć. Także w świetle przepisów prawa. Producentom samochodów pozwala się wstawiać na środek konsoli tablety z milionem funkcji, przycisków i ikonek, w które trzeba trafić, z czego większość jest zupełnie niepotrzebna kierowcy. Ich główną funkcją jest po prostu zajmowanie czymś kierowcy, ergo rozpraszanie jego uwagi. Jednocześnie każde dotknięcie telefonu w samochodzie, nawet w czasie postoju, jest wykroczeniem drogowym. Sam z resztą przekazuję innym kierowcom pozdrowienia pukając się w czoło, kiedy z przerażeniem widzę jak jadąc 130 km/h na ekspresówce piszą SMSa albo (o zgrozo) oglądają serial na smartfonie włożonym w daszek/osłonkę przeciwsłoneczną kierowcy. Takim patałachom odebrałbym dożywotnio prawo prowadzenia jakichkolwiek pojazdów, bo są do tego mentalnie niezdolni. Potem kazał bym im pomagać lekarzom w obsłudze ofiar wypadków. Szczególnie tych, którym ktoś wjechał w tył samochodu, bo był zajęty nowym odcinkiem „Gry o Tron” i jemu się nic przy zderzeniu czołowym nie stało, a kierowca samochodu przed nim do końca życia ma problem z bardzo wrażliwym odcinkiem kręgosłupa szyjnego, czyli kołnierze, bóle różnych części ciała itp. Gwoli ścisłości – sporej grupie innych geniuszy drogowych także odebrałbym możliwość prowadzenia pojazdów, ale to temat na inny wpis.

Tylko jak wytłumaczyć tym ludziom, że robią cokolwiek źle, skoro dotykanie telefonu w czasie jazdy jest be, a bawienie się milionem durnych opcji na ekranie systemu samochodu jest ok? Już pomijam, że i tam można odpalać multimedia. Chyba każdy, kto miał kontakt z podobnymi systemami, miał podobne wrażenia z ich korzystania. Milion głupich menu, klikania, ustawiania, które ma się nijak do jazdy. Wspomnę jedynie o ekranie „Think Blue” w Volkswagenach, czy ekranie i całym systemie sterowania multimediami w Citroenach. W pierwszym przypadku niewielu użytkowników VW w ogóle wie co ten ekran przedstawia, bo i po co, a jak już wiedzą to do cholery co? Mają jeździć swoim samochodem patrząc na ekran środkowej konsoli tak żeby… zbierać punkty?! O co tu do kurde chodzi?! W przypadku Citroenów natomiast systemy po pierwsze się sypią, co możecie zobaczyć powyżej. Czyli jakbyście mieli mało błędów na kompie, czy telefonie kiedy na nich pracujecie, teraz jeszcze macie błędy systemu w samochodzie. Dodatkowo żeby np. zmienić temperaturę w pojeździe i wyregulować klimę nie możecie przekręcić gałki. O nie! Gałki są już staromodne! Po prostu passe! Musicie trafiać palcem w wirtualny przycisk na środkowym ekranie. Właściwie dwa przyciski, bo oddzielny do zwiększania i zmniejszania temperatury, i jeszcze musicie kliknąć nie raz lecz kilka, bo skok jest bodaj pół stopnia. Czyli kierowca nie może instynktownie złapać za gałkę gdzieś obok skrzyni, tylko musi się lampić na środkową konsolę i celować, dziubiąc palcem w ikonkę. Paranoja.

Wszystko dlatego, że interfejsy systemów samochodowych w dużej części są inspirowane tymi ze smartfonów. Nikt tego nie kontroluje, nikt nie sprawdza czy nie ma to wpływu na zdolność prowadzenia pojazdu przez kierowcę. Pełna samowolka. Oczywiście są próby ucywilizowania kontaktów z elektroniką, ale równie nieudolne co sam wygląd software’u. Niech przykładem będzie tu wielka i luksusowa klasa premium, czyli Mercedes. Niemieccy inżynierowie, dla uproszczenia kontaktu kierowcy z systemem, dodali… panel dotykowy na konsoli środkowej. Wszystko pod postacią tzw. myszki, na której powierzchni kierowca może wykonywać palcami gesty, trafiać w ikony na menu itp. Teraz więc zasiadając za kierownicą nie tylko patrzy się na ekran środkowy, ale jeszcze żeby ułatwić sprawę czasem zerka na nasze palce przy panelu dotykowym. Istny geniusz.

Mercedes, Volvo, Audi, Citroen, Renault, BMW i wieeeelu innych, a na końcu wymienię króla niedorzeczności z 17-sto calowym telewizorem pomiędzy fotelami, czyli Teslę. Koncerny pędzą na ślepo w to katastrofalne rozwiązanie, jakby w ogóle nie słuchając głosów użytkowników. Jako jeden z niewielu w 2013 roku Ford powiedział, że postara się pozostawić, czy przywrócić, część przycisków po narzekaniach kierowców i niepewności co do bezpieczeństwa. Jednak po ich najnowszych deskach wcale nie widać odwrotu od trendu wirtualnej interakcji. Firmy idą w coś, co potem sami starają się zastępować. Jak np. takie BMW próbuje uzupełnić brak ergonomii korzystania ekranów przez komendy głosowe i gesty, które są jeszcze bardziej bzdurne i zawodne od samych ekranów! Śmiech na sali. Kolejnym pomysłem jest maksymalne rozbudowanie konsoli przycisków na kierownicy. Teraz więc w topowych autach mamy całe klawiatury z guzikami, pokrętłami, do tego jeszcze dźwignie za kierownicą i weź tu się w tym połap. Sporo kierowców i tak korzysta z ekranu, bo zmieniając stacje radiowe nie chce przeskakiwać przez wszystkie zapisane, tylko skoczyć do konkretnej, którą… trzeba wybrać na ekranie. Tymczasem wystarczy tak niewiele. Wystarczy zerknąć na jakikolwiek artykuł ludzi zajmujących się budową interfejsów jak choćby ten. Ja nawet nie pytam PO CO odstawiany jest cały ten cyrk. Ja tylko się pytam DLACZEGO jako klient nie mam wyboru, że chcę samochód z tradycyjną deską z dwoma pokrętłami, czy też z salą kinową z Cinema City. Nie wierzę, że ktokolwiek prosił Volkswagena o ekran „Think Blue”. Skoro nikt nie prosił i nikt go nie używa, to po co go dawać? Dajcie mi wybór między lunaparkiem na kołach, a samochodem z radiem i klimatyzacją na konsoli centralnej. No do cholery jasnej!

Dalej są wszelkiego rodzaju pomniejsze pierdoły, które wyglądają jakby wykombinowała je małpa w przerwie pomiędzy wcinaniem kolejnych bananów. Od debilnych detali stylistycznych jak podświetlenie wnętrza o zmiennych kolorach, czy projektory LED w drzwiach, które po otwarciu wyświetlają na ziemi obok samochodu logo marki, zamiast po prostu oświetlić drogę. Do sztucznych końcówek wydechów np. w Mercedesach i sztucznych kratek wlotów powietrza (dla sportowego wyglądu – nawet w McLarenach!!!). O emitowaniu sztucznego dźwięku silnika z głośników już nie wspominając. Są nawet loga i napisy WEWNĄTRZ reflektorów samochodów. Po kiego Panowie prezesi wydajecie pieniądze na takie szajsy, których nikt nie zobaczy, a co najwyżej wyśmieje? Są wreszcie kierunkowskazy w lusterkach, które kierowca widzi tuż obok odbicia w samym lusterku, czyli wciąż wydaje mu się, że ktoś go mija. Potem się człowiek przyzwyczaja i już po prostu nie zwraca uwagi na błyski na granicy lusterka – przepis na katastrofę. Jeden z moich ulubionych „wynalazków” to automatyczny ręczny. Tu jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że rzecz przydatna przy systemach Start&stop, a przy tym oszczędza miejsce w kabinie, bo nie ma dźwigni. Poprawka – byłem w stanie zrozumieć dopóki komputer samochodu nie stwierdził, że przy ruszaniu pod górkę już może ręczny zwolnić, a ja wcale nie odpuściłem jeszcze sprzęgła, ani nie dodałem gazu. Skutek był taki, że zacząłem się staczać na samochód zaparkowany 10 cm za mną. Bez wiedzy i kontroli nad tym co się dzieje. Czułem się jak pasażer w samochodzie, którym kieruje. Pomyślałem – to będzie pierwszy wypadek, który widziałem, gdzie winą powinna zostać obciążona elektronika.

To nie wszystko. Mamy jeszcze pełen pakiet systemów wspomagających kierowcę. Wspomnę o moich ulubionych jak asystent utrzymania pasa ruchu, który nawet w samochodach premium nie działa odpowiednio na dopiero co otwartej drodze, ze świeżo namalowanymi pasami. Cóż, przynajmniej można liczyć na miły masaż ud lub pleców podczas jazdy, kiedy system błędnie wykryje zjazd pasa. Jest to miłe dopóki system dodatkowo nie ma ingerencji w układ kierowniczy i nie prowadzi ciągłych, nerwowych korekt kierunku. Jedyna rada – wyłączyć. Kolejny system to informowanie o ograniczeniach na danej drodze. Dość powiedzieć, że nie sprawuje się on idealnie, ale wyobraźcie sobie jego pracę przy polskim oznakowaniu dróg, kiedy czasem na odcinku 100m mamy kilka różnych ograniczeń, brak odwołania itp., a przecież ta informacja może być sprzęgnięta z tempomatem, który jeszcze dodatkowo w takiej sytuacji będzie odstawiał cuda.

Chyba jednym z moich ulubionych wynalazków, który daje mi możliwość nabijania się z właścicieli aut luksusowych (szczególnie odwalonych paniuś, wypacykowanych „biznesmenów” w garniakach oraz osobników rodzących raczej pytania ile godzin temu samochód gwizdnęli jakiemuś emerytowi za zachodnią granicą i za ile auto będzie rozebrane na części), jest system czujników deszczu i automatycznych wycieraczek. Oh, ileż to razy musiałem aż odwracać wzrok, bo nie da się wytrzymać, kiedy facetowi jadącemu w korku obok mnie w BMW 5GT nagle włączyły się wycieraczki w trybie „O JA PIER**LE!”. Tymczasem jakieś 2 minuty wcześniej wszyscy dojeżdżając do korka przejeżdżali pod chmurą, która dosłownie zostawiła dziesięć kropli na szybie. Rekordem chyba było kiedy widziałem jak na autostradzie gościowi odpaliły się w podobnym trybie wycieraczki, kiedy gość przed nim obficie spryskał szybę. Dodam, że zasuwały tak przez kilka następnych minut 😀 .

Każdy logicznie myślący człowiek zadałby dwa pytania. Po pierwsze: po co dodawać te wszystkie systemy, skoro nie działają, a nawet wprowadzają kierowców w błąd? Po drugie: dodaje się to wszystko by zwiększyć bezpieczeństwo i zmniejszyć ryzyko błędu ludzkiego. Tylko że faszerując samochód tymi wszystkimi systemami, a potem wstawiając ekran 17 cali na środku, właściwie zupełnie świadomie i celowo, obniżamy zainteresowanie i skupienie kierowcy na samej jeździe, czyli pogarszamy bezpieczeństwo. To nie jest teoria tylko fakt, z którym mierzy się przemysł lotniczy, w którym przez ostatnie lata wydarzyło się kilka katastrof związanych z niezrozumieniem przez załogę sytuacji i działania komputerów, które przejęły od pilotów kierowanie samolotem, a kiedy ją oddały okazało się, że pilot tak niewiele latał bez asyst komputerowych, że nie potrafił wykonać podstawowych manewrów ratujących samolot. To autentyczne sytuacje i problemy, po których wprowadzono rozporządzenia kładące ogromny nacisk na powrót do jak najlepszego szkolenia pilotów z manualnego pilotażu, a nie jedynie obsługi komputerów. Tymczasem motoryzacja świadomie zmierza ku podobnym problemom, tylko że tutaj nie ma już takiej kontroli nad „załogami” jak w lotnictwie.

Oczywiście są jeszcze groźby w postaci samochodów autonomicznych, ale nie bójcie się – to nie za naszego życia, ani nie w bliskiej przyszłości. Żaden algorytm nie jest w stanie poradzić sobie z nieprzewidywalnością ludzkich zachowań i sytuacji na drodze, a jedyne inne wyjście z sytuacji to po prostu zakazać ruchu innych pojazdów niż sterowanych przez komputery. Do tego czasu miną więcej niż dziesiątki lat, jeśli kiedykolwiek to nastąpi. Tymczasem walczmy z głupotą, która odstawia się w samochodach podobno skonstruowanych dla kierowców.

34 thoughts on “Panie! To je nowinka z zachodu!

  • Marzec 16, 2018 at 1:14 pm
    Permalink

    Co do SUV’ów się nie zgodzę, ale fakt ekrany są mi tak potrzebne w samochodzie jak świni siodło.

    Reply
  • Marzec 19, 2018 at 9:16 pm
    Permalink

    Wydaje mi się, że to wszystko jest powolnym przyzwyczajaniem nas do samochodów autonomicznych. Coraz mniej zależy od nas i coraz więcej chce za nas zrobić sam samochód. Czy to dobrze? Nie wiem, ale ja z pewnością się nie przestawię.

    Reply
  • Marzec 20, 2018 at 2:47 pm
    Permalink

    To „przyzwyczajanie” chyba wynika z głębokiego przekonania ludzkości, że komputer jest nieomylny, a człowiek tak. Owszem to prawda, ale tylko w z góry znanych, zaprogramowanych, sytuacjach. Przynajmniej na razie dopóki (na szczęście) nie istnieje sztuczna inteligencja jako taka. Do momentu jej wprowadzenia jeden człowiek za kierownicą w świecie samochodów autonomicznych wywołałby takie zamieszanie, że nie zostanie to wprowadzone. No chyba, że skończy się zakazem prowadzenia samochodów przez ludzi, ale to raczej też nie przejdzie.

    Reply
  • Kwiecień 13, 2018 at 7:16 pm
    Permalink

    Ależ alogrytmy przetwarzające ruch na drodze coraz lepiej radzą sobie z ludzką nieprzewidywalnością: https://www.youtube.com/watch?v=5sicOh6LPBw A to dopiero początki, technologia jeszcze raczkuje, w perspektywie choćby najbliższych 10 lat wiele się jeszcze zmieni. 25 lat temu komputer miał spory problem, by wygrać z dobrym szachistą – obecne silniki szachowe masakrują nawet najlepszych graczy na świecie, bez wyjątku. Jak na razie to ludzie generują tysiące wypadków rocznie i miło by było uratować parę żyć, nawet jeżeli miałaby to zrobić technologia w miejsce posiadających zbyt wielką wiarę we własne umiejętności i czas reakcji ludzi. Walka z głupotą proponowana przez autora artykułu to nieco syzyfowa robota – skutki marne od wielu lat, a realna poprawa w statystykach śmiertelności na drogach wynika głównie z lepszej infrastruktury drogowej i bezpieczniejszych aut.

    Reply
    • Kwiecień 13, 2018 at 9:24 pm
      Permalink

      No okej, ale w tym filmiku były może ze dwie sytuacje, w którym autopilot zareagował lepiej niż mógłby to zrobić dobry, lecz wciąż przeciętny kierowca. W porównaniu z jedną śmiercią w ostatnim wypadku autonomicznego pojazdu Ubera – zawsze wygra ten negatywny przypadek. Poza tym pamiętaj, że to filmik prezentujący starannie wybrane momenty. Wyobraź sobie np. puścić taką Teslę w Polsce – jechałbyś pół godziny dłużej do pracy, bo każdy by Ci się wpychał przed maskę.

      Reply
  • Kwiecień 13, 2018 at 9:31 pm
    Permalink

    Zapraszam na motocykle gdzie nie ma tego całego badziewia. Tylko ty i twoja maszyna. Coś pięknego..

    Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 6:12 am
    Permalink

    ależ stek bzudr. że też nie szkoda czasu na wypisywanie takich głupot. Weź pan Niepierdol i wrzuć na luz, bo strasznie na siłę szukasz problemu gdzie go nie ma.
    Co do ekranów w samochodach się zgodzę, ale reszta to kompletne głupoty.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 6:36 am
      Permalink

      Ale obsługiwałeś jakiś nowy samochód z wielkim ekranem i porąbanym systemem, który trzeba obsługiwać, czy bzdura bo… tak po prostu? Argument jakiś?

      Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 6:41 am
    Permalink

    Trudno polemizować z wyjątkowo trafnymi uwagami.

    Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 7:46 am
    Permalink

    Jakie zagrożenie w postaci aut autonomicznych? Wszystko wskazuje na to, że takie auta będą o wiele bezpieczniejsze od kierowcy – człowieka. Człowiek też nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego na drodze bo jak ktoś zrobi coś nieprzewidywalnego to jak nazwa sugeruje inna osoba nie będzie w stanie tego przewidzieć, a samochód autonomiczny wyposażony w masę czujników i kamer będzie w stanie lepiej i szybciej zareagować niż żywy kierowca.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 8:14 am
      Permalink

      Tzn. zagrożenie jakie ja widzę, że to jednak nie jest sztuczna inteligencja. Potrafią reagować tylko w ściśle zaprogramowany sposób. Jasne, że w tym sytuacjach jakie programiści przewidzieli, samochody prawdopodobniej spiszą się lepiej i zareagują szybciej niż człowiek. Problem zaczyna się, kiedy trzeba włączyć myślenie abstrakcyjne.

      Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 8:14 am
    Permalink

    Te sytuacje z automatycznym wycieraczkami, które Pan opisał, to złe wnioski – aby wycieraczki działały w trybie automatycznym (przynajmniej w BMW), wciska się przycisk. Najpewniej kierowca sam ustawił przez przypadek wycieraczki na maksa 🙂
    Co do SUVów, ludziom po prostu podobają się ich bryły.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 8:27 am
      Permalink

      Zapewne masz rację – nie jeździłem BMW z automatycznymi wycieraczkami, więc nie wiem. Natomiast np. jeździłem kilka lat temu C klasą, w której elektronika zwariowała tak, że powyżej 50 km/h sama nagle włączała wycieraczki na najwyższy bieg 😉 . W 3 miesięcznym samochodzie! Oczywiście to usterka, ale traumę mam 😀 .
      Jasne, że z SUVami chodzi o bryłę, pełna racja. Śmiem jednak sądzić, że to co się ludziom podoba jest sukcesem marketingu tzn. jednak koncerny potrafią nam wmówić nieco co lubimy. Wiem, że każdy powie, że akurat on jest odporny na reklamy itp., ale skoro tak, to po co w ogóle istnieją reklamy jak w ogóle nie działają, bo wszyscy są odporni? 😉

      Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 9:49 am
    Permalink

    Wycieraczki automatyczne są spoko, tylko trzeba regularnie zmieniać pióra jak tylko pokawia się pierwsze ślady zużycia. Smuzenie powoduje, że czujnik szaleje bo pozostaje mokry po przetarciu. Jak ktoś poprawnie eksploatuje automatyczne wycieraczki to powrót do manualnych jest trudny. To zdecydowanie element podnoszący bezpieczeństwo bowiem reaguja szybciej na nagłe zalanie szyby niż kierowca.

    Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 11:05 am
    Permalink

    Wiele bzdur…
    Po pierwsze to nie ma szans zeby automatyczne wycieraczki jeszcze jezdzily po szybie kilka minut po tym jak zostala opryskana przez cokolwiek. Zwykle klamstwo.

    Nie uwazam tez za „debilne” podświetlanie wnętrza w różnych kolorach. Mi to się bardzo podoba, ja mam swój ulubiony kolor, zona ma swoj i nie wiem w czym to może komukolwiek przeszkadzac.

    Nazwa samochodu czy logo w srodku reflektora? Zeby z tego robic problem to już wyzsza szkola jazdy 😉

    A najlepszy moment to automatyczne zwolnienie „ręcznego” i zwalenie winy na elektronikę! (ręcznego w cudzysłowie ponieważ to nie był uruchomiony ręczny – ten sam z siebie nie zwalnia się nigdy).
    Panie Autorze, nie naciskał Pan pedału hamulca? Samochód nie był na biegu albo był wysprzęglony? Stoczył się w tył i teraz obwinia Pan elektronikę?
    Może wypadałoby się najpierw zapoznać z zasadą działania systemu „hold”? Bo domyślam się, że to o niego chodzi. Jest to ASYSTENT ruszania pod górę, jeżeli staniemy na wzniesieniu i puścimy hamulec to samochód przez chwilę będzie trzymał zaciągnięty ręczny, proszę zwrócić uwagę, że tak na prawdę powinniśmy się stoczyć od razu bo przecież puściliśmy hamulec.

    SUVy najzwyczajniej w świecie mogą się komuś podobać, ktoś może czuć się w nich bezpieczniej bo siedzi wyżej, no i znacznie łatwiej znaleźć w takim X6 mocny silnik niż w Espace. Jakość wykończenia czy wyposażenie też może być znacznie lepsze, dostępność napędu na 4 koła i pewnie wiele innych rzeczy.
    Dlatego twierdzenie, że „są bez sensu bo ja tak uważam” jest trochę dziecinne.

    Co do wielu rzeczy się zgadzam, np asystent pasa ruchu czy ekrany, w które trzeba klikać milion razy.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 7:47 pm
      Permalink

      Ad wycieraczek – nie wiem czy wiele minut ale na pewno 1-2 minuty po jeszcze działają. Znów dyskusja na poziomie – ja jechałem za kimś i widziałem, a ktoś twierdzi, że wie lepiej i muszę kłamać 😉 .
      Ad podświetlenia wnętrza – ta strona nie jest wypranym z odczuć, poprawnym politycznie portalem, który mówi, że wszystko wszystkim pasuje. Ta strona zawiera bardzo subiektywne odczucia autora. Tyle. Mnie się to nie podoba, tak jak podobają się samochody, które z kolei inni uznają za beznadziejne. Życie.
      Ad reflektora – to nie jest PROBLEM, tylko wolałbym żeby pieniądz za samochód, który płacę, poszedł na dopracowanie innych rzeczy. Znów – tylko tyle i aż tyle.
      Ad ręczny – znów ktoś wie lepiej ode mnie. W VW którym jeździłem ręczny asystował przy start&stop bardzo dobrze, a przy parkowaniu i zgaszeniu auta wchodził w sztywny tryb zblokowania kół. Pod górkę po wejściu do samochodu ruszałem tak jak ze zwykłym ręcznym. Wsiadam – sprzęgło w podłogę, gaz i odpuszczam. Tylko, że ręczny za wcześnie stwierdził, że już może się zwolnić. Ot cała tajemnica, tego co na pewno się nie stało.
      Ad SUVów – powrót do tematyki tej strony. Żyjemy w świecie, gdzie wyrażanie własnej opinii jest przestępstwem, czy co?

      Reply
      • Kwiecień 14, 2018 at 9:22 pm
        Permalink

        Miałem już chyba z 5 samochodów z automatycznymi wycieraczkami, jeździłem co najmniej siedmioma pozyczonymi albo znajomych i nigdzie nie bylo takiego problemu a byly to rozne marki. Ty natomiast nie wiesz czy np kierowca nie przełączył wycieraczek w tryb manualny a twierdzisz ze to automat sie popsul…
        Może nie skłamałeś, że wycieraczki działały jeszcze minutę czy dwie, ale co jest tego efektem to już nie wiemy, a jestem pewny, że to nie wina czujnika.

        Ad podświetlenia wnętrza: nie napisałem, że ma Ci się podobać ale ty nie napisałeś w artykule, że Ci się nie podoba. Napisałeś, że to jest „debilne”. Na prawdę nie rozumiem co jest debilnego w dodaniu kolorów do i tak ledowego podświetlenia wnętrza? Koszt praktycznie żaden, nikt CI nie każe zmieniać tych kolorów. Kompletnie nie rozumiem kogoś, komu nie pasuje to, że ma więcej możliwości do wyboru.

        Ad reflektora: koszt dodania logo czy napisu jest tak niski, że aż nie wiem jak to porównać takie rzędy wielkości. 10zl do kosztów produkcji czy 10zl dodać do rozwoju jakiegos innego systemu, ktorego budzet jest milionowy. Piszesz, ze to sa szajsy, ktorych nikt nie zobaczy a nawet gdyby to wysmieje. A mi się to podoba i zapewne wielu ludziom rowniez. Sklonny bylbym nawet za to doplacic jakies pieniadze.

        Ad ręczny: nie wiem do konca o czym piszesz. Wiem tylko, że nie ma możliwości żeby po załączeniu ręcznego przez kierowcę, ręczny odpuścił się sam, no chyba ze jakas calkowiata awaria ukladu i utrata cisnienia w przwodach.
        Dalej mam przeczucie, ze nie zalaczyles recznego tylko korzystales z autoholda ktory odpuscil hamulec.

        Ad suvy: oczywiście, że możesz mieć swoją opinię i nikt nie mowi inaczej. Jednak dobrze by bylo jakbyś popierał swoją opinię dobrymi i prawdziwymi argumentami.

        Bo równie dobrze mogę wyrażać opinię, że samochody dwuosobowe są zdecydowanie lepsze niż 5 osobowe 😉

        Ty porownales SUVy do minivanow co jest niedorzeczne bo to dwa różne typy samochodów.

        I tak na koniec. NAWET GDYBY ludzie jedynie lubili suvy bo marketing na nich zadzialal (co oczywiscie nie jest prawdą), to co z tego? Oni je lubią, oni je chcą, te samochody im z jakiegos wzgledu odpowiadają – to co w tym zlego ze je kupują?

        Reply
        • Kwiecień 15, 2018 at 7:42 am
          Permalink

          Odnośnie SUVów odsyłam do innych wpisów na ich temat na tej stronie. Nic złego nie jest w tym, że je kupują, ale mogę napisać, że według mnie jest to bez sensu i tyle.

          Reply
          • Kwiecień 15, 2018 at 4:37 pm
            Permalink

            Napisać możesz wszystko, ale porównywanie minivanów to suvów jest bez sensu.
            Przeczytałem artykuło suvach, nie bede pisal swojej opinii o artykule ale chcialbym zauwazyc jedna rzecz.
            Porownales cene Touarega do Sharana, dziwisz się, że duża różnica, tyle że nie wiem czy zapomniałeś ale znaczna różnica w cenie wynika z akcyzy na silniki powyżej 2 litrów – Touareg jest jedynie z trzylitrowym.

            Zobacz sobie różnicę w cenie np A6 2.0 vs 3.0, czy jakiegokolwiek innego samochodu.

          • Kwiecień 15, 2018 at 6:01 pm
            Permalink

            Przy okazji przypomne, ze Ty mowiles ze ja wiem lepiej od Ciebie gdy rozmawialismy o wycieraczkach i czyms tam jeszcze.
            Teraz okazuje się, że Ty wiesz lepiej od tysięcy ludzi, którzy kupują suvy, że to bez sensu 🙂

          • Kwiecień 16, 2018 at 7:01 am
            Permalink

            Ło matko – po raz 10000000000000 powtórzę: WEDŁUG MNIE są bez sensu. Dla mnie sens ma np. Ferrari California, czyli dwumiejscowy samochód bez bagażnika z mocą mocno przekraczającą tą potrzebną na drodze. Ktoś może widzieć sens w SUVach i płaceniu więcej za podniesiony samochód, nawet jeśli nie jest to mu potrzebne, a Ferrari uważać za szczyt pomyłki na drodze i to będzie JEGO OPINIA. Na stronie wyrażane są MOJE opinie. No naprawdę nie wiem jak to przekazać jeszcze bardziej wprost…

          • Kwiecień 16, 2018 at 7:58 pm
            Permalink

            Nie „ok”. Autor tamtego artykułu praktycznie jedynie wspomniał w tytule, że skoda jeździ lepiej od suvów i tyle. I sam się z tym zgadzam, że takie sedany czy kombi lepiej się prowadzą na asfalcie.
            Traktuję Cie jako dziennikarza i mój zarzut jest taki, że piszesz według mnie głupoty. Powtórzę przykład: napisałeś, że kolorowe podswietlanie wnętrza jest debilne.

            Co do tego że według CIEBIE są bez sensu to chyba ma inne znaczenie, niż to że „dla Ciebie taki samochód nie miałby sensu”?
            Bo jeśli twierdzisz, że suvy według ciebie są bez sensu, to znaczy, że uważasz że posiadanie suva przez moją żonę jest bez sensu i ty wiesz lepiej jaki samochód miałby większy sens dla niej 🙂 No bo przecież suvy są bez sensu prawda?;)

          • Kwiecień 16, 2018 at 8:35 pm
            Permalink

            To troszkę łapanie za słówka. Nie jestem dziennikarzem i nie chcę być tak traktowany. Jestem człowiekiem piszącym o swojej pasji i zainteresowaniach – tyle. Nazywanie mnie dziennikarzem bardzo mi schlebia, ale nawet nie pretenduję do tego miana, ani ta strona nie pretenduje do miana zawierającej dziennikarskie treści. Wiem, że teraz każdy nazywa się dziennikarzem, przez co zawód stracił na poważaniu. Mam w rodzinie dziennikarza i wiem, że relacja dziennikarska ma do siebie to, że powinna przekazywać treści w sposób możliwie obiektywny. Ja celowo robię coś zupełnie przeciwnego. Nie mam też żadnej legitymacji dziennikarskiej, ani studiów polonistycznych. Wiem, że zaraz trafi się ktoś, kto powie, że nie trzeba tego mieć by pisać. Owszem by pisać nie, ale by pisać prawdziwie dziennikarskie treści – tak. Tylko nikt już nie pamięta, co to naprawdę znaczy.

            Co do twierdzenia, że ktoś nie ma racji bo np. tyle setek tysięcy ludzi lubi i kupuje SUVy, to pamiętaj, że zawsze można odbić piłeczkę pytaniem – dlaczego twierdzisz, że jak większość coś robi, to jest z góry dobre? Większość to wcina fast foody, które są dramatem dla naszego zdrowia, może nie większość ale miliony palą papierosy, itp. itd. Tak tylko mówię 😉 .

            PS. Co do wycieraczek, widzę że większość komentujących ma same dobre doświadczenia. Ja dłużej jeździłem firmowymi VW z automatycznymi wycieraczkami i w sumie też nie miałem problemów, ale sporo obserwacji z ekspresówek skłoniło mnie do takiej opinii. Najwyraźniej muszę ją zrewidować, ale w końcu tylko krowa nie zmienia zdania.

          • Kwiecień 17, 2018 at 10:09 pm
            Permalink

            Spoko, nie pamietam jak tutaj trafilem i jakos tak wzialem ten teks jako taki dziennikarski 🙂
            Ale jak piszesz dla siebie i nawet specjalnie w inny sposób to co innego, nawet mi sie to podoba i w sumie to moglbym powiedziec ze wiekszosc moich uwag nie ma juz tutaj mocy, chociaz o to podswietlanie kolorowe to bym walczyl do upadlego zeby nie nazywac tego „debilnym” ;P

            Co do suvów to ja nie twierdzę, że one są dobra bo wielu ludzi je kupuje. Czasem są tragiczne.
            Wzbraniam się jedynie od uogólnień, że np są bez sensu – bo nie są. Dla jednych mają ogromny sens, dla innych żaden i tyle.

            Tak pomyslalem ze w sumie to sam chcialbym sobie tak pisac o motoryzacji ale wez sie za to zabierz, zrob strone, poswiecaj czas na pisanie i jeszcze szarp sie z czytelnikami w komentarzach 😀

            Jesli nie masz nic przeciwko to wpadne za jekis czas, moze sie do czegos przypier**le i podyskutujemy w komentarzach:D

            Pozdrawiam
            Bart

          • Kwiecień 18, 2018 at 6:54 am
            Permalink

            Jasne, że nie mam. Im więcej osób czyta, tym milej dla autora!

  • Kwiecień 14, 2018 at 11:31 am
    Permalink

    100% zgadzam się w kwestii SUVów. To jest jakaś paranoja.
    Natomiast zdziwiło mnie narzekanie na czujniki deszczu. Może mam po prostu taki model, ale mam ustawione na auto odkąd zacząłem nim jezdzić i jeszcze ani razu nie właczył się bez przyczyny, ani nie zawiódł podczas deszczu, nawet jeśli chodzi o dostosowanie prędkości do intensywności opadów. W zasadzie to zapomniałbym, że w ogóle mógłbym sterować wycieraczkami, gdyby nie to że czasami wsiadam do innych samochodów.

    Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 11:35 am
    Permalink

    Witam, popieram Pana wpisy w 90%, niemniej niektórzy producenci potrafią zrobić automatykę troszkę lepiej. Obecnie posiadam Hondę Tourier, która posiada automatyczne wycieraczki, światła drogowe, rozpoznawanie znaków, linii pasa, radio z androidem …
    40 tys. km i naprawdę dobrze to wszystko działa (również na 90% – jest problem z rozmową telefoniczną po bluetooth), nie zdarzyło się aby wycieraczki odpaliły bez powodu, czy też za długo. Jeśli chodzi o światła to osobiście wyłączałbym 0.2 sek wcześniej, ale mimo wszystko automat jest wygodniejszy. Przy kontroli pasu ruchu problemem jestem ja sam, w momencie gdy na drodze podrzędnej skracam zakręt przecinając linię 🙂
    Pozdrawiam

    Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 12:15 pm
    Permalink

    Opinia u SUVach moim zdaniem kompletnie chybiona i dowodzi, że autor nie ma pojęcia o tych samochodach porównując je do minivanów. Sam jeżdzę BMW X5 – auto bardzo wygodne na długie trasy, niesamowicie pakowne, wyższy prześwit umożliwia mi wjazd tam gdzie na pewno nie wjechałby minivan, dodatkowo napęd 4×4 co standardem przy minivanach na pewno nie jest. I owszem – wyższa pozycja za kierownicą i „górowanie” nad pozostałymi samochodami też bywa zaletą, tak jak moim zdaniem wygodniejsze wsiadanie bo „z poziomu”, bez konieczności schylania się.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 7:52 pm
      Permalink

      Ale dlaczego nie ma pojęcia? Czy po prostu ma swoją opinię? Bo na przykład sporo ludzi jeździło SUVami, a nigdy nie jeździło vanami i mógłbym się pokusić o identyczne stwierdzenie w drugą stronę. A wystarczy sprawdzić suche dane – X5 prześwit 213 mm, Ford S-Max prześwit 210 mm. To te 3 milimetry robią tak kolosalną różnicę?

      Reply
  • Kwiecień 14, 2018 at 10:39 pm
    Permalink

    A tam… stary zgred jesteś…. Ja tam żałuję że w mim volvo nie mogę odpalić pokemon go na 12 calowym ekranie. To by był czaaaaad…

    Reply
  • Kwiecień 16, 2018 at 10:59 am
    Permalink

    Szanowny Autorze,
    Pozwolę sobie nie zgodzić się z większością tez wskazanych w artykule:
    1. SUV – „nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba”… Żeby nie było – nie posiadam i nie posiadałem SUV’a ale dane mi było jeździć kilkoma… Zgodzę się, że są mniej „uniwersalne” niż VANy i to tyle. Poza tym dla mnie (jak zapewne dla wielu zmotoryzowanych) jedną z ważniejszych cech jest wygląd. Przyznam, że nie podobają mi się ani VANy ani SUVy, ale jesli miałbym wybierać (nie będąc ojcem 5-osobowej rodziny, a raczej będąc w modelu 2+1 z dwojga złego wybrałbym SUVa ze względu na wygląd). A dlaczego ludzie wybiorą SUVa a nie zwykłą osobówkę jeśli nie mają gromadki dzieci?: po pierwsze widoczność – z punktu położonego wyżej widzisz więcej, dalej bezpieczeństwo – jednak siedząc wyżej generalnie masz pozycję lepszą niż ktoś, kto siedzi na wysokości Twojego silnika, po 3 prześwit – jest odrobinę lepszy niż w osobówkach i czasem ta odrobina robi różnicę. PS. Pełna zgoda, że GLE czy X6 są po prostu moim zdaniem brzydkie (a jednak ktoś je kupuje… może motoryzacyjni masochiści)? 🙂
    2. Ekrany – ekrany w samym pomyśle nie są złe – masz wszystkie multimedia i inne funkcje pod ręką. Mnogość opcji ustawienia powinna być personalizowana na postoju i nie zmieniana (np. czy kierunkowskaz po lekkim dotknięciu ma mignąć 1 raz czy 3 razy, albo czy światła po zamknięciu pojazdu mają świecić 5, 20 czy 40 sekund). Jeśli ktoś to zmienia w trakcie jazdy to jest głupi i tyle. Zgodzę się jednak, że panel dotykowy to bzdura – trafienie w trakcie jazdy w odpowiednie miejsce na ekranie wymaga skupienia na nim zamiast na prowadzeniu. Można użyć tradycyjnych gałek i/lub sterowania z centralnej konsoli – genialny w swej prostocie jest i-drive BMW (ale Audi i Mercedes tez mają podobne rozwiązania). Sterujesz funkcjami bez odrywania wzroku od jezdni… Czyli duży wyświetlacz – tak, sterowanie dotykowe – niekoniecznie…
    3. Automatyczne wycieraczki – moim zdaniem jeden z najgenialniejszych wynalazków w samochodach. Miałem w prawie każdym samochodzie (Mondeo, Insignia, Golf, BMW) i nie wyobrażam sobie, żeby mogło zabraknąć – pada- włączasz, nie pada – wyłączasz… nigdy nie miałem problemów z „wariowaniem” systemu. Za to ręczna zmiana to istna ciągła zabawa przełącznikiem, pada więcej, mniej, jadę szybciej, wolniej, staję na światłach, wyprzedzam – za każdym razem zmiana ustawień…
    Generalnie
    4. Projektory LED podświetlające teren przy samochodzie czy napisy na lampach wewnątrz… powiem krótko – kto bogatemu zabroni… Jeśli taki np. Land Rover wyświetla swoje logo to co za problem? Jeśli Bentley ma napisane na lampie Bentley? idąc tym tokiem rozumowania samochody nie powinny mieć logo firmy na masce – bo po co, byłoby taniej bez logo. I bez logo na dywanikach… I bez logo na kluczyku…
    5. Kierunkowskazy w lusterkach – pomijając poprawienie widoczności chęci wykonania manewru samochodu, który nie jest bezpośrednio przed nami (np. 2-3 samochody wcześniej widzimy tylko jego najbardziej wystający fragment – czyli lusterko, pomagają tez bardziej „gapowatym” kierowcom zauważyć, że nie wyłączyli kierunkowskazu…

    Proponuję (szczególnie w blogach motoryzacyjnych) wyjść poza sferę „bo mi się nie podoba” albo „bo uważam, że to głupie”… Ludzie wydają dziesątki, setki tysięcy a czasem miliony na to co „głupie”… a może wcale nie jest takie „głupie)

    PS.
    Moja SUBIEKTYWNA lista najlepszych wynalazków w samochodach:
    – ABS
    – kontrola trakcji
    – automatyczne wycieraczki
    – klimatyzacja
    – elektryczne szyby
    – aktywny tempomat (tylko na zachodnie autostrady, bo jazda u nas w kraju nie ma z nim większego sensu)
    – automatyczne światła (sprzężone z wycieraczkami i czujnikiem deszczu)
    – automatyczna skrzynia biegów (ale najlepiej 2-sprzęgłowa)
    – funkcja auto-hold (szczególnie w automacie) – po zatrzymaniu można puścić hamulec i auto hold trzyma „ręczny” do momentu dodania gazu – nigdy nie zdarzył mi się problem z tym systemem (w manualu trzeba uważać, bo po dotknięciu sprzęgła po ok. 2 sek. się wyłącza)
    – bezkluczykowy dostęp z otwieraniem bagażnika ruchem nogi – szczególnie jak masz w obu rękach siaty (wiem, że kradzieże, systemy – powinni to udoskonalić – np. sygnał po 10 sek. bez kluczyka i po kolejnych 20 silnik się wyłącza)
    – opony run-flat (szczególnie w czasie przebicia lewego koła w czasie ulewy na mocno uczęszczanej przez tiry trasie 🙂
    – adaptacyjne światła LED (trzeba się w nocy przejechać, żeby zrozumieć)
    A tu moim zdaniem największe pomyłki:
    – centralna konsola z podstawowymi instrumentami (prędkościomierz czy obrotomierz, na który aby spojrzeć trzeba zerknąć nie tylko w dół ale też w bok ?)
    – automatycznie zaciągnięty hamulec ręczny przy niezapiętych pasach (np. Audi – szczególnie uciążliwy jak potrzebujesz podjechać 1/2 metra pod garażem)
    – silniki 1.4 o mocy 150KM (nie generują wiele poza uporczywym wyciem) – znam z praktyki, jeździłem takim przez parę miesięcy (bez „pałowania” nie ma mocy)
    – amerykańskie automatyczne skrzynie biegów (szczególnie te starej generacji) – przy zmianie biegów odbijały nerki o siedzenie
    – wspomniane już wcześniej – panele dotykowe

    Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: