Ogólnopolskie Targi Pojazdów 4×4 – OffRoad Show Poland 2012

Tam, gdzie prześwit jest ważniejszy od prędkości.

W weekend 17-18 listopada odbyły się w halach Centrum MT Polska targi pojazdów terenowych pod nazwą, którą możecie zobaczyć w tytule tego wpisu. Przyznam, że wielkim pasjonatem samochodów terenowych nie jestem, jednak żal nie zajrzeć na imprezę motoryzacyjną jeśli odbywa się ona rzut beretem od naszego domu – prawda? Szczególnie jeśli co roku maniakalnie ogląda się relacje z rajdu Dakar w mediach, marząc o podobnej przygodzie. Zapraszam więc na moją małą relację z pierwszej edycji tych targów, a może pokuszę się nawet o drobną ocenę tego, co dane było na nich zobaczyć.

Targi to bardzo szerokie pojęcie. Przyznam, że mi targi motoryzacyjne kojarzą się głównie z prezentacjami nowych pojazdów. Tak też wyobrażałem sobie tą imprezę, szczególnie, że reklamowana była, między innymi, prezentacją najnowszego Mercedesa GLK oraz Mitsubishi Pajero Sport. Już idąc z przystanku w kierunku wystawy mijałem wracających ludzi, którzy mówili o tym, że nie było żadnego Mitsubishi. Ciut się zacząłem obawiać, że impreza nie wyszła, czy nawet jest kompletną klapą. Kiedy dotarłem na miejsce okazało się, że targi odbywają się w zaledwie jednej hali, a do policzenia nowych pojazdów, które można było obejrzeć, wystarczyłyby palce jednej dłoni. Czy to źle? Skądże znowu!

Pełne przystosowanie do naszych dróg.

Impreza okazała się być, w większości, prezentacją najciekawszych pojazdów terenowych, ku mojej uciesze głównie tych sportowych, choć nie tylko. Zobaczyć można było także pojazdy zabytkowe, “odpicowane” pojazdy codziennego użytku, czy pojazdy ratownicze. Główną siłą targów okazali się być jednak ludzie. Z każdym można było porozmawiać, wymienić opinie, dowiedzieć się sporo o startach i przygotowaniu do nich. Wszyscy chętnie rozmawiali i dzielili się swoimi doświadczeniami z odwiedzającymi.

Wrócę jednak na chwilę do pojazdów bo to one były tu gwiazdami. Obejrzeć mogliśmy cały wachlarz pojazdów budowanych specjalnie do rajdów przeprawowych w kategorii bez ograniczeń, nawet z wyszczególnieniem tego, jakie podzespoły zostały użyte do ich budowy. Poza nimi była cała plejada najróżniejszych terenówek od mocno przerobionych, jak Jeep widoczny powyżej, po zupełnie fabryczne. Od Mercedesa Unimoga, przez przerobionego do rajdów terenowych, nowego Fiata 500 (!!!), aż po… rumuńskie Aro. Do tego dochodziły wojskowe pojazdy z okresu wojennego, samoróbki Automobilklubu Rzemieślnik dla młodzików, czy Yotoda, czyli polski pojazd przystosowany do rajdów cross-country produkowany na zamówienie. Do tego jeszcze stoiska producenta samochodów, czyli Mercedesa, a także Mitsubishi. Nie można zapomnieć także o boksach producentów wszelkiej maści modyfikacji i podzespołów do pojazdów terenowych.

Terenowy Fiat 500? Czemu nie!

 Innymi słowy – coś miłego dla każdego maniaka motoryzacji. To idealne targi właśnie dla nich, w przeciwieństwie do innych imprez tego typu, które często są bardziej dla mediów, niż dla odwiedzających. Tu stężenie błyskających fleszy, czy hostess było nieporównywalnie mniejsze, za to dużo więcej było osób, właścicieli samochodów, chętnie o nich opowiadających. Właśnie. Wisienkę na torcie, jeśli chodzi o wystawę, zostawiłem sobie na koniec. Otóż na targach była obecna załoga polskich dakarowców, pod przewodnictwem Grzegorza Barana, wraz z ich sprzętem “wagi ciężkiej”, czyli ciężarówką MAN TG 4×4. Była to świetna okazja, żeby porozmawiać z osobami biorącymi udział w takim wydarzeniu jak rajd Dakar, a one bardzo chętnie różnych informacji udzielały. Wiele osób, na przykład, mówi o tym, że Dakar po przeniesieniu do Ameryki Południowej jest dużo prostszy bo częściej się jeździ po drogach utwardzanych, a i sam teren nie jest już takim wyzwaniem. Cóż, Grzegorz Baran powiedział, że owszem jeździ się w Argentynie często po trasach, które są także odcinkami rajdów WRC, jednak jeżdżąc po wydmach amerykańskich, można natknąć się na każdej z nich na nawet trzy rodzaje piachu, próbując ją pokonać. W Afryce tego nie było, a czym jest nagła zmiana podłoża w rajdach terenowych tłumaczyć nie trzeba. Czas więc zweryfikować swoje mniemanie o tym, co się ogląda w telewizji. Udało się także porozmawiać z jednym z mechaników przygotowującym sprzęt w Polsce, który powiedział, że ktoś wprawny może zmienić w takiej ciężarówce koło zupełnie samemu, w co, delikatnie mówiąc, nie mogłem uwierzyć patrząc na koło, sięgające osobie przeciętnego wzrostu do łokci.

MAN TG 4×4 Grzegorza Barańskiego i spółki.

Ponadto na targach były różnego typu atrakcje, jak choćby próbka terenowej jazdy w roli pasażera w Jeepie jeżdżącym po rampach, czy wywindowanie dzieciaka na linach ratowniczych pod sam dach hali, co było rozrywką popularną wśród tatusiów, dzieci natomiast były nieco mniej zachwycone 🙂 .
Ogólnie imprezę oceniam bardzo pozytywnie. Nie powalała rozmachem, zapachem świeżości i premier, ale przyciągała czystą pasją do motoryzacji, ciekawymi pojazdami i ludźmi otwartymi, dzielącymi się swoimi doświadczeniami. Za rok też chyba zajrzę!

Mała galeria, tego co można było zobaczyć, na targach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *