Le Mans 24h 2017 – raport po 3/4 wyścigu

Noc to zwykle na Le Mans 24h czas wielu dramatów i sytuacji definiujących ostateczne wyniki wyścigu. Nie inaczej było w tym roku, przyjrzyjmy się więc wydarzeniom od świtu do zmierzchu na Circuit de la Sarthe.

LMP1: Jeszcze niedługo przed półmetkiem wyścigu, czyli o północy, Toyota w miarę komfortowo prowadziła całą stawkę dwoma samochodami z jednym Porsche za plecami tej dwójki. Wcześniejsze problemy Porsche #1 i Toyoty #8 (oba z układem hybrydowym) wykluczyły te auta z walki o zwycięstwo i mogły tylko odrabiać straty. Tymczasem tuż po północy zaczął się prawdziwy dramat japońskiej marki. Po okresie neutralizacji na torze Kobayashi próbując rozpędzić swoje auto znów do tempa wyścigowego zgłosił problemy z napędem samochodu. Tuż po tym jak minął wjazd do boksów okazało się, że problemy dotyczą silnika spalinowego. Kamui był zmuszony przejechać całe okrążenie na energii elektrycznej, by dotoczyć się do mechaników. Nie udało się nawet to i po dziesięciu godzinach prowadzenia załogi #7 w wyścigu Toyota musiała ogłosić jej wycofanie. To nie koniec dramatu, gdyż raptem kilkanaście minut później goniąca prowadzące już Porsche Toyota #9, wyleciała z toru na zakrętach Dunlopa po kontakcie z prototypem LMP2 zespołu Manor. Duża prędkość w tym miejscu toru spowodowała poważne uszkodzenia tyłu Toyoty. Kierujący nią Nicolas Lapierre próbował jeszcze ruszyć i dojechać do boksów, ale na nic to się zdało. Toyota najprawdopodobniej znów nie wygra Le Mans. Wyścigowi przewodzi Porsche #1 przed dwoma pojazdami klasy LMP2, a reszta fabrycznych prototypów próbuje odrobić straty i choć zbliżyć się do podium w wyścigu.

LMP2: Tutaj choć może nie było tak ogromnych dramatów jak w dużych prototypach, to przez całą noc mieliśmy piękną walkę i zanosi się, że będzie ona trwać do końca wyścigu. Stawce przewodzi obecnie Oreca #38 zespołu Jackiego Chana przed dwoma załogami zespołu Rebellion. Na czwartym miejscu jedzie Alpine #35, które odrobiło sporo strat i choć może nie ma już większych szans na zwycięstwo, to na pewno będzie walczyć o podium.

GT Pro: Tu także sporo się działo, stawka jest bardzo wyrównana i walka o zwycięstwo ma szansę trwać do samego końca wyścigu. Obecnie sześć czołowych załóg nadal znajduje się na jednym okrążeniu. Stawce jeszcze niedawno liderował Aston #95, któremu udało się wyrobić minutę przewagi nad goniącą go grupą, ale dosłownie pół godziny temu kierowca popełnił błąd i wypadł z toru zaliczając lekki kontakt z bandą. Auto powędrowało do garażu i kiedy to piszę jeszcze w nim stoi. Na czele jedzie więc teraz zbita grupa. Tam pierwsza podąża Corvetta #63, kolejny Aston i Porsche #91. Fordy straciły nieco tempa w nocy i obecnie najlepszy z nich podróżuje na trzeciej pozycji. Z walki o podium odpadło także Porsche #92, które po zmierzchu podróżowało z problemami lądując poza torem i w konsekwencji wycofując się z wyścigu. Nie wygląda także na to by do walki o zwycięstwo mogło się w tym roku włączyć jakiekolwiek Ferrari. Najlepsze z nich czyli #71 AF Corse jedzie na piątej pozycji. O tym jak wyrównana jest stawka niech świadczy fakt, że w czołowej piątce każdy z samochodów jest innej marki. Tutaj zaciętej walki należy spodziewać się do samej mety, z resztą GT Pro niemal zawsze gwarantuje podobne emocje.

GT Am: Po wybuchu opony w prowadzącym Astonie #98 prowadzenie objęła załoga JMW Motorsport w Ferrari. Zespołowi udało się utrzymać prowadzenie przez noc i aż do teraz, budując niemal 2 minuty przewagi nad drugim Ferrari zespołu Spirit of Race. Trzecie podąża także Ferrari zespołu Scuderia Corsa. Tutaj odstępy są nieco większe bo sięgające jednego okrążenia, ale z pewnością nie pora mówić jeszcze o rozstrzygnięciach. Zaskakuje brak Astonów w czołówce, do czego nas przyzwyczaiły. Najszybszy z nich numer 99 podąża na czwartym miejscu i ma jeszcze szanse na walkę o najniższy stopień podium.

Liderujące Porsche podąża obecnie w tempie zbliżonym do aut LMP2 jakby bojąc się, by nie uszkodzić wrażliwej konstrukcji, jaką okazały się tegoroczne prototypy i bezpiecznie dowieźć zwycięstwo. Jeśli nie wydarzy się żaden dramat techniczny, to rzeczywiście – sprawa powinna być już ustalona. Jednak Toyota w zeszłym roku udowodniła, że w Le Mans nic nie jest rozstrzygnięte do momentu przecięcia linii mety. Pasjonująca walka do ostatnich godzin czeka nas na pewno w kategorii GT Pro i LMP2, gdzie stawka jest jeszcze wyższa niż zwykle, bo walka toczy się o stanięcie na podium w klasyfikacji generalnej wyścigu.

One thought on “Le Mans 24h 2017 – raport po 3/4 wyścigu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *