Lustereczko powiedz przecie…

Ile prawdy jest w tempie Mercedesa?

Chyba tylko tak jak w tytule posta można skwitować tegoroczne testy. Pogoda, nowe opony i przede wszystkim – szumne zapowiedzi w połączeniu z, jak zwykle, niejasnymi wynikami testów pozwalają na snucie domysłów wedle tak wielu, zupełnie różnych ścieżek, że odgadnięcie rozkładu sił na początku obecnego sezonu wydaje się niemal niemożliwe. Ostatnia sesja testowa tylko dolała jeszcze oliwy do ognia.

Mercedes, który bardzo dobrze już od początku przygotowań do sezonu 2013, dba o odpowiedni rozgłos i zainteresowanie mediów, nieraz wspominał o swoich ambicjach walki ze ścisłą czołówką. Trudno żeby mówili coś innego, skoro pakują tak ogromną kasę w kupowanie najlepszych specjalistów z innych teamów. Ostatnie testy pokazały, że potrafią być szybcy… chyba. Znów bowiem nie znamy prawdziwych ładunków paliwa w poszczególnych bolidach, mówi się natomiast o tym, że “stara” czołówka nie próbowała przejazdów z najmniejszym możliwym obciążeniem benzyną lub też sprytnie je maskowali. Być może wszystko to miało postraszyć przeciwników i pokazać, że spełniono oczekiwania? Z drugiej strony Brawn, obecnie władający zespołem, nie zwykł bawić się w podobne gierki. Pytanie, czy nie grają w nie inne zespoły. Pytanie również, czy Ci ściągani specjaliści to naprawdę Ci najlepsi z najlepszych, czy też może osoby, które inne zespoły stwierdziły, że mogą stracić i sobie bez nich poradzą?

Trudno powiedzieć. Patrząc tylko i wyłącznie na wyniki testów (co oczywiście jest bez sensu, no ale…) można by stwierdzić, że Mercedes odrobił dystans, Red Bull stracił, na plusie jest też Ferrari, McLaren to raczej status quo. Jednak Fernando Alonso powiedział jedną bardzo ważną rzecz: tak jak nie można oceniać sportowca innych dziedzin po rozgrzewce, tak i nie można oceniać potencjału zespołów F1 po testach. Spodziewać się raczej należy kolejnego etapu zamętu na początkowym etapie rywalizacji w związku z oponami.
Warto także pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy. Tegoroczne bolidy są raczej ewolucjami zeszłorocznych. Nie było ogromnych zmian w regulaminie, a jedynym polem do zaskoczeń i przetasowań pozostają opony. Nawet Adrian Newey niczym nie powalił. Bolidy 2013 to rozwinięcia swoich poprzedników. Pojazdy 2012 z ogromnym pakietem poprawek. To zaś powinno prowadzić do pewnego wniosku – żadne duże przetasowania w stawce nie są po prostu możliwe. Jedyne co wydaje się być prawdopodobne to, że Ferrari startuje bez zeszłorocznych OGROMNYCH problemów, a Mercedes naprawdę mógł NIECO podgonić, ale tylko nieco. Nie wierzę by jakikolwiek zespół mógł w ciągu sezonu dogonić takie potęgi w F1 jak Ferrari, McLaren, czy RBR pod przewodnictwem Neweya. Jedyną możliwością jest, że któryś z tych zespołów kompletnie skopał tegoroczny bolid i sam pogorszył swoją formę. To z kolei jednak możemy wykluczyć, pamiętając, że nowe bolidy to tylko i aż rozwinięcie zeszłorocznych.

Jeśli więc chodzi o mnie – żadnych rewolucji się nie spodziewam, raczej zacieśnienia stawki, co może zapowiadać ciekawy sezon. Pierwsze odpowiedzi już za dwa tygodnie.

2 thoughts on “Lustereczko powiedz przecie…

  • Marzec 6, 2013 at 3:38 pm
    Permalink

    Tak, ale spójrzmy na ostatnie wyścigi w wykonaniu Mercedesa. Były bardzo słabe. Ale dlaczego? Oni pracowali już na nową konstrukcję i w tym roku będą w czołówce. Spójrz na Williamsa, Saubera. Czy ktoś spodziewał się na koniec sezonu 2011, że te zespoły aż tak dobrze się zaprezentują po przerwie zimowej? W dodatku ten wysoki budżet Mercedesa… i Lewis Hamilton.

    Myślę, że pierwszy wyścig padnie łupem Fernando Alonso. A Hamilton uplasuje się mniej więcej na 5 pozycji. Ale pożyjemy, zobaczymy.

    Reply
  • Marzec 6, 2013 at 10:33 pm
    Permalink

    Mateusz problem polega na tym, że nikt nie wie, jak, kto się zaprezentował na przerwie zimowej 😉 .

    Pamiętasz BMW? Też nie rozwijali F1.08, przez co Kubica stracił szanse na walkę o najwyższe lokaty bo pracowali nad bolidem na kolejny sezon. Ten z kolei, jak na pewno pamiętamy, okazał się kompletną klapą 😉 .

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *