Dakar 2019: tylko Peru!

Nie lubię być prognostykiem nieciekawych wydarzeń, ale jeśli czytaliście mój niedawny opis problemów rajdu Dakar 2019, to niestety właśnie spełnia się (niemal) najgorszy scenariusz dla tej imprezy.

Wczoraj Boliwia ostatecznie zakomunikowała, że nie zamierza brać udziału w organizacji przyszłorocznej imprezy. To oznaczało też dla organizatorów rezygnację z Argentyny lub Peru, bo te kraje ze sobą nie graniczą, a łącznikiem między nimi była właśnie Boliwia. Wybrano Peru, a odpadła Argentyna. Także po raz pierwszy w historii Dakaru rajd odbędzie się wyłącznie w jednym państwie. Oznacza to, że nie zobaczymy w rajdzie ani słynnego zjazdu z ogromnych wydm pod Iquique, ani solniska obok Uyuni, ani wielu innych dotychczasowych „znaków firmowych” Dakaru w Ameryce. Całość została też skrócona o trzy dni. Organizatorzy oczywiście próbują robić dobrą minę do złej gry, używając haseł marketingowych typu „100% Peru 100% Dakar”, ale nie ukrywajmy – to największy kryzys rajdu od 2008 roku, kiedy to odwołano imprezę. Tamten pamiętny rok był zarazem ostatnim rokiem Dakaru w Afryce. Teraz wprawdzie rajd się odbędzie, ale nie ukrywajmy, nie będzie to „prawdziwy” Dakar i całość organizowana jest chyba tylko po to by przetrwać. Z resztą podejrzewam, że całe zamieszanie mocno odbije się na liście zgłoszeń.

Co z tego wyniknie? Problemy rajdu Dakar 2019 od razu rodzą masę pytań o edycję 2020. Czy ten kryzys też przyczyni się do potężnego zwrotu w historii imprezy? O przenosinach rajdu mówi się od dawna, ale tak naprawdę… niezbyt jest gdzie. W tym samym czasie w Afryce odbywa się już Eco Race, a pomysły typu Australia są nierealne z logistycznego punktu widzenia. Gdzie indziej zaczyna już nam brakować wydm, czyli czegoś z czego Dakar słynie.

Organizatorzy mają teraz naprawdę niezły ból głowy i nie zdziwił bym się, gdyby wbrew wszystkiemu trzymali się Ameryki Południowej, bo po prostu nie mają innego wyboru. Fanom imprezy pozostaje cierpliwie czekać na ich decyzje.

Dodaj komentarz