Doktorze pomocy! Śnił mi się Urus!

Jak na pewno wiecie, jestem osobą, która nie trawi SUVów. Nie potrafię nawet sam sobie logicznie uzasadnić skąd ich popularność. Teraz jednak zaprezentowano samochód, który powoduje u mnie wewnętrzne rozdarcie. Mowa o Lamborghini Urus.

Swoje gorzkie żale i niezrozumienie dla SUVów wylewałem we wpisie, do którego przeczytania was zachęcam. Po premierze i obejrzeniu pierwszych zdjęć Lamborghini Urus, mój światopogląd mocno się zachwiał. Oto Lambo mi się… podoba. Długo zastanawiałem się gdzie i kiedy walnąłem się w łeb na tyle mocno, że tego nie pamiętam i na tyle skutecznie, że poprzestawiało mi to coś w mózgu. Zrozumiałem dopiero wtedy, kiedy patrząc na dane techniczne Urusa pomyślałem „O! I jest całkiem praktyczny bo ma ponad 600 litrów bagażnika!”.

Otóż ten samochód podoba mi się po prostu jako „tanie” Lambo. Takie dla ludu i plebsu. Wreszcie! Wreszcie coś mającego te piękne, agresywne kształty Lamborghini, to fajne, sportowe, zadziorne i kanciaste wnętrze, będące marzeniem każdego gadżeciarza, a do tego nie wymagające posiadania drugiego samochodu do jeżdżenia na co dzień, albo jechania po zakupy do sklepu, o wakacjach już nie wspominając. Z resztą popatrzcie tylko na to auto. Naprawdę nie jest brzydkie – przynajmniej jak na SUVa. W dodatku wydaje mi się, że na żywo jeszcze znacznie zyskuje, gdyż, jak na takiego kolosa, jest naprawdę niskie.

W tej ekstazie ochów i achów nagle przychodzi otrzeźwienie. Cena. Od 200 tysięcy dolarów wzwyż. Ponad 700 tysięcy złotych na dzień dobry. Bogaty ten plebs. W tej cenie można już kupić sobie całkiem nieźle skonfigurowane Porsche Panamera 4 Gran Turismo i zostanie jeszcze na Mazdę MX-5. Żadne z tych aut nie przyśpiesza w 3,6 do setki jak Urus. Prawda. Żadne nie ma bagażnika przekraczającego 600 litrów. Prawda. Żadne nie jest równie bezsensowne co Urus. PRAWDA.

No bo wytłumaczcie mi, po co kupować samochód, który mimo że na swoją klasę jest nawet ładny, to i tak nikt nie przyzna, że jest to prawdziwe Lambo. Niezależnie od tego, jak bardzo firma by próbowała przekonać, że tak w istocie jest. Koncern VAG ma swoją filozofię, ma swoje problemy finansowe po dieselgate i ma także swoje sukcesy z Porsche Cayenne, które jak widać chce przełożyć na inne luksusowe marki. Tyle. Gdyby to był „mniej sportowy” SUV, to ktoś mógłby powiedzieć, że kupuje dla wygody wsiadania i korzystania na co dzień. Wszystko fajnie, tylko Urus ma fotele, do których już zdecydowanie nie wskakuje się łatwo z chodnika. Prześwit. Okej ten jest regulowany od 16 cm wzwyż. Chętnie zobaczę Urusa w najwyższej konfiguracji, bo pokazywana jest oczywiście ta najniższa, najzgrabniejsza. Jazda w terenie. Chętnie zobaczę jak ktoś autem za niemal bańkę wjeżdża w ciężki teren. Kto i po co, chciałbym najpierw wiedzieć? Idąc za typowymi żartami Jeremy’ego Clarksona – na pewno któryś z piłkarzy Chelsea.

Krótko mówiąc Urus jest apogeum bezsensowności SUVów. Szybki jak supersamochód. Wielki jak stodoła. Na tor tym nie pojedziesz. W garażu konesera nie postawisz. Pod hotel w Monte Carlo nie podjedziesz. Samochód, który udaje wszystko, a jednocześnie w niczym się nie sprawdza. Trzeba przyznać, że pod tym względem to prawdziwe Lamborghini. Samochód z plakatów, o którym każdy marzy, niewielu go będzie miało, a w dodatku tak naprawdę niezbyt się do czegokolwiek nadaje. To znaczy owszem – potrafi wiele. Tylko po co go kupować, skoro jest tyle samochodów, które lepiej wywiążą się ze swojej roli auta rodzinnego, sportowego, luksusowego, czy po prostu robiącego wrażenie.

Mało tego. Lamborghini mogło by się sprzedać na wiele mniej prostackich sposobów. Choćby robiąc sportową, czteroosobową limuzynę. Były próby z prototypem Estoque, ale szczerze mówiąc już ten Urus jest ładniejszy. Można wrócić do korzeni i stworzyć luksusowe, oryginalne gran turismo niczym Espada. Tylko na żadne z tych aut nie ma mody, a więc i wzmożonego popytu. Na SUVy natomiast jest.

Innymi słowy Urus to prawdziwe Lamborghini. Trzeba mieć sporo kasy i nieźle zrytą banie, by go kupić. Czyli klientów pewnie nie zabraknie.

2 thoughts on “Doktorze pomocy! Śnił mi się Urus!

  • Maj 2, 2018 at 9:10 pm
    Permalink

    Na 100% będzie tego więcej jeździło po ulicach niż ‚zwykłych’ lambo. Dlaczego? Bo bogaci ludzie chcą epatować luksusem, jeździć lambo ale już niekoniecznie ‚męczyć’ się w twardym i niewygodnym sportowym aucie na tor. Zresztą na tor tez mało kto takimi autami jeździ – paradoks supersamochodów 😉 PS. Też nie cierpię suvów – bzdurny pomsył na auto który zrozumieją tylko kiepscy kierowcy 😉 Nie skręca, nie przyspiesza, mało miejsca, nie nadaje się w teren..

    Reply
    • Maj 3, 2018 at 8:48 pm
      Permalink

      Racja. Będzie tego więcej tak jak najpopularniejsze Porsche to… Cayenne. To po prostu maszynka do robienia pieniędzy. Cóż, takie czasy. W świetle tego tym większy szacun mają u mnie władze McLarena, które powiedziały, że firma nie zepsuje swojego dobrego imienia SUVami, a zamiast tego skupią się na robieniu dobrych supersamochodów. Skutek? Duże wzrosty sprzedaży McLarenów.

      Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: