WEC: Nissan wycofuje GT-R LM z torów!

Innowacyjny projekt Nissana znika z list startowych.

Stało się. Nissan oficjalnie potwierdził, że wycofuje swój przednionapędowy prototyp Nismo GT-R LM z jakichkolwiek startów. Darren Cox, który jest dyrektorem sportowym Nissana, wyklucza jednak zakończenie programu. Rezygnacja ze startów ma dać czas i możliwości na kolejne testy i prace rozwojowe nad samochodem.

Cox powiedział, że są dumni z dokonań zespołu, który w 14 miesięcy od startu projektu przygotował trzy, zupełnie nowe, bolidy na Le Mans. Nie było problemów organizacyjnych w wyścigu, ani dostępnością części zamiennych, ani innych oznak nieprzygotowania do rywalizacji.

Przyznał on jednocześnie, że samochód oczywiście sprawował się poniżej oczekiwań, co jest jednym z głównych powodów rezygnacji ze ścigania, by jego kosztem podwoić wysiłki przy testowaniu i pracach rozwojowych.

Co ważne podkreślono, że program NIE zostaje wstrzymany, ani porzucony. Problemy są znane i rozwiązywane, ponadto wiele z nich jest ze sobą powiązanych. Po pierwsze brak ERS, z którego wynikały problemy z hamulcami. Nissan pracuje już nad nowym ERS na sezon 2016. Nowe mają być także hamulce i system ich chłodzenia.

Zaskoczeniem dla Nissana były natomiast straty poniesione w wyniku złej pracy zawieszenia. Otóż okazało się, że nie pozwalało ono na jazdę po tarkach. Samochód podskakiwał, prowadził się niepewnie i tracił przyczepność. W wyniku tego kierowcy musieli omijać tarki, tracąc czas na każdym zakręcie. Dodatkowym, pośrednim skutkiem omijania tarek była jazda poza idealną linią jazdy, a więc po zabrudzonych fragmentach toru. Brudny asfalt to brudne opony, czyli gorsza przyczepność, a więc kolejne straty i dodatkowo większe zużycie ogumienia. Nissan pracuje teraz nad zupełnie nowym systemem zawieszenia.

Co natomiast sprawdziło się w 100%, to silnik spalinowy. Działał bez najmniejszego zarzutu, w dodatku przeszedł porządny test “ciągnąc” samodzielnie auto przez cały wyścig. Darren podkreślił, że z jego wydajności zadowoleni są już teraz, a trzeba pamiętać, że na Le Mans nie mogli używać pełni jego możliwości. Brak ERS oznaczał więcej pracy silnika, to z kolei większe spalanie, a regulamin nakreśla przecież jego limity, a więc jednostka konwencjonalna była ograniczona.

Darren Cox podkreślił, że zarząd Nissana w pełni popiera program, inaczej nie testowaliby i projektowali ERS już pod kątem sezonu 2016. Na razie nie ma mowy o wstrzymaniu, natomiast jest pełna koncentracja na wydobyciu pełni możliwości auta za rok. Najważniejszym krokiem jest posiadanie funkcjonalnego systemu odzyskiwania energii, gdyż to on, poza zawieszeniem, był główną przyczyną lawiny problemów. Nie ma co spodziewać się GT-R LM w wyścigach w tym roku, za to na pewno na testach, także w Europie.

Jednocześnie podkreślone zostało, że projekt ma ogromne wsparcie i zainteresowanie fanów, a także mediów i władz WEC. Innymi słowy, może na torze nie poszło za dobrze, ale medialnie, marketingowo i z wyjściem do fanów udało się w pełni.

Darren na pytanie co zmieniłby przed startem programu wiedząc to, co wie teraz, odpowiedział prosto: zacząłbym pracę 9 miesięcy wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *