Czas zbrojeń

Nowe Porsche 919

Trwające już przedsezonowe testy Formuły 1, rozpoczynają ogólnoświatowy czas przygotowań i ogłoszeń, przed nadciągającym wraz z wiosną sezonem sportów motorowych. W tym okresie zbrojeń, przechwałek, straszenia rywali i zachęcania sponsorów najcięższą rolę mają nie Ci, uśmiechający się wybielonymi zębami przed kamerami, ale inżynierowie wykonujący tytaniczną pracę gdzieś tam, w głębi fabryk. O tym jednak przeczytacie za tydzień, dziś zajmę się ich owocami pracy, które już zdążyli pokazać światu.

Formuła 1

Trwające testy świetnie pokazują, na kim w 2015 roku będzie koncentrować się uwaga. Kiedy to piszę Fernando Alonso właśnie badany jest w szpitalu po dość mocnym uderzeniu na testach w Barcelonie, po którym jego McLaren-Honda raczej nie zostanie dziś odbudowany. To właśnie powrót japońskiego producenta do F1, jest największym wydarzeniem podczas przygotowań do sezonu. Jakkolwiek każda osoba mająca kontakt z rzeczywistością dobrze wie, że w tym sezonie nie mają jeszcze szans na prawdziwą walkę z czołówką, to jak na początek radzą sobie i tak zdecydowanie lepiej, niż np. Red Bull rok temu. Nie znaczy to, że kręcą podobne ilości okrążeń jak reszta stawki, ale regularnie przejeżdżają po kilkadziesiąt kółek. Problemem jest, jak zwykle we współczesnym F1, głównie elektronika i oprogramowanie skomplikowanego zespołu jednostki napędowej. Widać doczekaliśmy dziwnych czasów, kiedy informatycy oraz programiści mają do powiedzenia równie dużo o osiągach bolidów, co konstruktorzy.

McLaren-Honda podczas testów w Barcelonie.

Nieco obok tego powrotu obserwujemy wyniki testów, które albo mówią o całkiem sporych zmianach w stawce, albo… nie mówią nic bo są tylko wynikami testów 😉 . Tym niemniej trzeba przyznać, że już od pierwszej sesji nowe Ferrari prezentuje się całkiem nieźle. Tak jak Red Bull, całkiem szybki Lotus, a nawet chwilami Sauber, który po minionym sezonie wydawał się stracony dla świata. Teraz cień padł na Force India. Nowy bolid ekipy ma ogromne opóźnienia i zadebiutuje dopiero na finalnych testach w Barcelonie. Oznacza to, że dobre wyniki hinduskiego zespołu w 2015 można będzie uznać za prawdziwy cud.
Niejako w cieniu i po cichutku swoją, ciężką robotę odwala ekipa Mercedesa. Starają się nie błyszczeć, nie powalać wynikami na testach, choć przebiegi jakie wykręcają, robią wrażenie. Dobrze jednak wiadomo, że silnik Mercedesa miał szansę dostać na ten sezon zastrzyk kolejnych nawet 50 koni mechanicznych, co raczej nie przeszkodzi w dalszej dominacji niemieckiej ekipy. Z drugiej strony większość stawki nie kryje zaskoczenia tempem Ferrari, choć sama ekipa twierdzi, że już zwycięstwo w 1-2 wyścigach nadchodzącego sezonu, byłoby dla nich dużym sukcesem. Czyżby wreszcie zeszli na ziemię? Trudno powiedzieć, podobnie jak trudno stwierdzić, jak rezultaty prób przedsezonowych będą się miały do rzeczywistości. Czas “burzy i naporu” po wprowadzeniu nowych jednostek powoli mija, a teamy mogą sobie znów spokojnie pogrywać ukrywając swoje tempo.
Komu się taki układ stawki nie podoba – musi go niestety zaakceptować. Na spotkaniu w Genewie kilkanaście dni temu ustanowiono bowiem, że żadnych większych zmian w bolidach do roku 2017 nie będzie, wiadomo też, że obecna formuła silników ma zakończyć swój żywot dopiero w 2020 roku.

WRC

Zerknijmy również na chwilę na świat rajdów. Tu bowiem swój powrót po niemal 20 latach ogłosiła Toyota, z modelem Yaris WRC. Pierwsze starty planowane są jednak dopiero na 2017. Dlaczego spytacie, skoro nawet takiemu Hyundaiowi zrobienie auta do WRC zajęło rok? W 2017 wchodzą nowe przepisy i Toyota po prostu nie chce robić samochodu na jeden sezon, na którego starcie trzeba już będzie rozpoczynać pracę nad kolejnym. Z jednej strony pozwala to na długą i bezstresową pracę, z drugiej nie wiadomo jak wpłynie na osiągi pojazdu względem reszty stawki, która później zacznie budować nowe auta i być może będzie korzystać z nowszych, dostępnych już wtedy rozwiązań.

Testy Yarisa WRC

Tymczasem w obecnym sezonie to jedynie VW z kolejną ewolucją Polo WRC jest zespołem, który w pełni wykorzystał zmiany w tegorocznych przepisach. Reszta stawki, nawet Citroen, wprowadziła jedynie drobne zmiany, a dalszy rozwój ma następować w ciągu sezonu. Nowe Polo ma nie tylko nową skrzynię, czy znacznie poprawioną aerodynamikę. W rajdach wszystko ma znaczenie, więc nowsza konstrukcja wszędzie gdzie się da, wprowadza jeden rodzaj śruby. Wszystko po to by do pracy nad samochodem potrzebne było jak najmniej narzędzi, to z kolei usprawnia pracę mechaników, którzy są w stanie zrobić więcej w czasie przeznaczonym na serwis. Podejście Volkswagena do WRC, ilość pieniędzy jaką pakuje w starty i rozwój, który zajmuje się najdrobniejszymi już nawet detalami zapowiadają kolejny rok dominacji tej marki.

WEC

Tu nie sposób pominąć na starcie nowego Nissana GT-R LM Nismo. Wydawać się może, że o pojeździe pisano już tyle, że nic nowego się nie dowiemy, jednak wciąż spływają nowe informacje. Jedną z ciekawszych informacji o nowym pojeździe jest to, że budżet na jego powstanie i rozwój jest znacznie niższy od tych, które na swoje auta przeznaczają Audi, Toyota, czy Porsche. Wynika to z filozofii Nissana, która zakłada, że wartość każdego pieniądza trzeba wykorzystać do maksimum i tak np. zespół mieści się w Stanach, konkretnie Indianapolis gdzie na torze testowym Nissana, wraz z wypadami na okoliczne obiekty, prototypy nabijają przebieg. Tu kolejne wieści. Trzylitrowy, podwójnie doładowany silnik V6 napędzający GT-R LM wywodzi się bowiem z F1, choć korzysta z elektroniki i odzyskiwania energii dostosowanych do przepisów WEC. Co ciekawe cała konstrukcja ustawiona jest tyłem naprzód. Standardowy układ bolidu napędzanego na tył oznacza silnik umieszczony za kierowcą, do którego przyczepiona jest skrzynia będąca jednocześnie strukturą nośną tylnego zawieszenia do niej zamocowanego oraz tylnej konstrukcji strefy zgniotu – znanego z F1 prostokąta na tyle bolidu, gdzie zamocowano światło ostrzegawcze. W Nismo wszystko jest na odwrót. Przed kierowcą jest silnik, do którego na przedzie doczepiona jest skrzynia biegów. Do niej mocowane jest przednie zawieszenie oraz konstrukcja strefy zgniotu, która wystaje przed nadwozie i gustownie zwieńczono ją logo Nissana.

GT-R LM to przepis albo na sukces, albo na wielką klapę.

 Audi przygotowując R18 do startów wykręciło podobno ponad 40 000 km testowych. Nissan ma ich obecnie jedynie 2 000, a czasy z testów na COTA są podobno szybkie, ale jeszcze nie stanowiące konkurencji dla wielkiej trójki. Nie należy jednak zapominać, że większość tych kilometrów nabito z samym silnikiem spalinowym bez nieprzygotowanego jeszcze systemu hybrydowego.
Z drugiej strony wiadomo, że taki układ podzespołów umożliwia znaczne poprawienie wydajności aerodynamiki, co ma gwarantować świetne czasy na Le Mans, na które auto jest budowane. Nie można też zapominać, iż Porsche miało spore problemy z 919 i pomimo niewielu kilometrów testowych, zbudowali pojazd, który wygrał w Brazylii. Nissan twierdzi, że za maksymalnie dwa lata będzie walczył o zwycięstwo na Circuit de la Sarthe. Czy walka z pojazdem o takiej konstrukcji jest w ogóle możliwa? Czas pokaże.

Oreca 05 w barwach zespołu KCMG.

Tymczasem za wielkimi fabrykami, w reszcie stawki, też się sporo dzieje. Przede wszystkim po roku zawieszenia w przestrzeni, związanego z wprowadzeniem nowych przepisów, odżywa wreszcie klasa P2. Po zeszłorocznym debiucie Ligiera zbudowanego wedle najnowszych regulaminów, czas by wreszcie dostał odpowiednią konkurencję. Tu będzie w czym wybierać. Rosyjski prototyp BR01 to raz. Potem wreszcie nowa Oreca 05, czerpiąca bardzo dużo z Rebelliona R-One klasy P1. Opóźniony Dome S103, który wreszcie zadebiutuje. No i najnowsza Honda HPD ARX-04b, która także pierwotnie powstawała jako auto klasy P1. Mało tego ma, wedle relacji, świetny silnik, który w sporej części korzysta z komponentów aut produkcyjnych (!!!).

Będzie się działo w tym sezonie, oj będzie.

GT3

Zdecydowałem się opisać te pojazdy jako klasę, a nie serię wyścigową, bo tych z ich udziałem są na świecie niezliczone ilości. Rok 2015 zapowiada się bowiem jako kolejny świadczący o sukcesie tej kategorii, przynajmniej jeśli chodzi o ilość zaangażowanych producentów. Oto bowiem pojawić się ma nowe BMW M6 GT3, a także nowy McLaren 650S GT3. Następnie warto wymienić Cadillaca ATS-V GT3, który też podobnie jak opisywana wcześniej Honda, robi niezły użytek z podzespołów samochodów produkcyjnych. To jako przypomnienie, że transfer technologii z wyścigów do aut cywilnych rzeczywiście istnieje. Pokazano już też Lamborghini Huracana GT3, a także Lexusa RC-F GT3. Trudno zapomnieć o zapowiedzianym Mercedesie AMG GT3. Niestety ze swojego programu wyścigowego zrezygnował Jaguar, no i Porsche zapowiedziało nową 911tkę GT3 dopiero na 2016.

Nowy McLaren 650S GT3

Wybór jak widać jest i będzie się jeszcze powiększał. Mało tego z niemałą pewnością można stwierdzić, że kilka z tych aut ma również szanse na bardziej zaawansowane wersje GTC, a więc i jazdę w WEC. Tam z kolei w niedługim czasie pojawi się też nowe Ferrari 488 zastępujące świetne 458 Italia. Nie mam wątpliwości, że będzie popularna także w segmencie GT3, podobnie z resztą sprawa ma się z nowym modelem Audi R8.

Sami więc widzicie. Choćby auta cały rok stały tylko w padoku, czego mam nadzieję nie będzie, to i tak będzie można podziwiać wiele nowych konstrukcji. Co tu dużo mówić – kryzys chyba minął na dobre.

2 thoughts on “Czas zbrojeń

  • Luty 22, 2015 at 5:39 pm
    Permalink

    Jesteś pewien że Nismo P1 korzysta z projektu silnika rodem z F1? Z tego co czytałem jednostka ma powiązania z Cosworthem, ale nie jest to pochodna ich niedoszlego projektu- wbrew wcześniejszym plotkom.

    Reply
  • Luty 22, 2015 at 7:33 pm
    Permalink

    Jest to silnik "bazujący na architekturze silnika F1". Trudno nazwać to bezpośrednią pochodną, ale korzystano z doświadczeni i filozofii budowy silnika F1 – to pewne. Czy jest coś dosłownie przeniesionego z tamtego prototypu, pewnie nigdy się nie dowiemy 😉 .

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *