Niekoniecznie husaria…

Czy z takiej „husarii” możemy być dumni?

O polskim supersamochodzie trąbi się już od lat nie wiem tak naprawdę ilu. Zgubiłem rachubę przyznam się. Pamiętam, że w 2011 roku pokazano coś, co dumnie nazwano prototypem i zapowiadano pierwsze egzemplarze pod koniec 2012 lub na początku 2013 już wyjeżdżające do klientów. Terminy były już i tak przesunięte, gdyż prace trwały bodaj od 2008 roku. Patrząc w kalendarz mamy już koniec 2014, o żadnej produkcji jeszcze nie ma mowy, a tymczasem dumnie prezentowane są zdjęcia z dzisiejszych testów ermmmmm NADWOZIA – zdaje się. Nazwiecie mnie, być może, polskim pesymistą krytykującym swoje i chwalącym to co z zachodu, ale proszę przeczytajcie, co wiadomo o tym projekcie i dopiero wydawajcie opinie.

Wiadomo mniej więcej tyle, że już w 2011 roku pokazano coś, co nazwano prototypem. Problem w tym, że prototypy mają z reguły jakiekolwiek funkcjonalności, tych jednak nie zaprezentowano żadnych. Prezes dumnie wypowiadał się jednak już precyzyjnie o parametrach pojazdu takich jak przyspieszenie (z przedziału 3 do 3,3 s do 100km/h), a także opowiadał o odwiedzinach Lee Noble’a, którego nazwisko praktycznie wspiera cały projekt. Głównie chyba nazwisko właśnie, co już nieraz próbowano udowodnić, podobnie jak to, że cały projekt jest ściemą, choć na razie nie udało się tego potwierdzić, przynajmniej nie w mocy prawa. Co jednak można powiedzieć innego, jeśli podczas prezentacji owego prototypu Pan Prezes spytany o zaangażowanie Noble’a powiedział o przekazanych od niego uwagach o mechanizmie otwierania drzwi? Naprawdę? Współpracują z projektantem takich cudów jak Ultima GTR, Ascari Ecosse i innych, żeby poprawiał im mechanizm otwierania drzwi? Dajcie spokój.

Kwestie techniczne to kolejny rozdział. Pierwszy raz widziałem by ktoś z dumą prezentował testy gołej ramy samochodu. Ciekawi mnie bardzo co one sprawdzały? Prowadzenie się samochodu? Niby pod jakim kątem, skoro z zamontowaną karoserią i innymi siłami aerodynamicznymi może on prowadzić się zupełnie inaczej, szczególnie że aero jest niezwykle ważną rzeczą we współczesnych samochodach i w ogóle w samochodach mających osiągać 300 km/h. Sztywność ramy? Badać może jedynie odczucia co do sztywności ramy bo ta powinna zostać przebadana. Producent jednak dumnie informuje o sprawdzaniu jej na skręcanie, ściskanie i inne rodzaje naprężeń jakie tylko przyjdą mu do głowy. Genialnie, tylko że ktokolwiek mający pojęcie o mechanice wie, że są to podstawowe obliczenia do każdej konstrukcji, także włącznie z tym, że policzyć można ilość wkrętów  i ich rodzaj potrzebny do powieszenia szafki na ścianie. Tymczasem takim „osiągnięciem” chwalą się osoby mające produkować samochód. Nic, tylko bić brawo – wiemy, że się nie złamie w połowie. Chyba.

Może czas skłonić się więc w stronę sposobu pracy tejże firmy, kontaktów z mediami i innych. Otóż firma prowadzi swojego oficjalnego bloga na tymże darmowym portalu. Yup, producent supersamochodów ma swojego bloga i to na darmowym portalu blogspot. Tam umieszczane są z kolei informacje nieraz pisane „po polskiemu” i generalnie myślę, że można pominąć ten detal, ale jakoś mnie to uderzyło, skoro nawet w mojej rodzinie są osoby prowadzące strony o swojej pasji i płacą po kilkadziesiąt zł rocznie by mieć swoją stronę, ze swoim adresem i treścią jaką chcą, gdyż nie chcą robić tandety. A tu? Dalej co mnie uderzyło, to program inżynierski w jakim cały projekt jest realizowany. Wiem, że już czepiam się i pewnie naciągam, ale jest to najtańszy z programów popularnie używanych na świecie do celów inżynierskich. Czemu się czepiam? Cóż, podobno używa go także Koenigsegg, ale swoje wiem i pracowałem i na tym programie, a także na konkurencji. Nie bez powodu ten jest najtańszy, nie bez powodu konkurencja jest sporo droższa i lepsza. To jednak moje zdanie i każdy może się ze mną spierać. Jednak to zdanie jest poparte doświadczeniem. Tu przy okazji po raz kolejny zahaczamy o poziom informacji przekazywany przez tą firmę do publiki. Ci zaś informują o tym, że dołączyli do nich specjaliści od obsługi tegoż programu w wersji Premium. Dokładnie wiem czym wersja ta się różni od wersji standard i chwalenie się umiejętnością obsługi wersji premium jest jak chwalenie się przez kogoś, że umie grać w grę w wersji kolekcjonerskiej, a nie standardowej, żeby wam to dobrze zobrazować. Może ktoś niesiedzący w temacie tego nie dostrzega, ale dla mnie to kpina. Tam też podane są informacje o nowych osobach w zespole, którymi są głównie… studenci. Bez obrazy kochana braci studencka, sam przecież jestem jeszcze studentem również, ale choć z dwuletnim doświadczeniem w branży, którą się zajmuje, tu natomiast firma chwali się, że polski supersamochód składają i projektują studenci. Wierzę w młodość, ale bez przesady. Zahacza to o parodię.

Dalej patrząc nie jestem w stanie pojąć i dostrzec logiki w procesie wprowadzania tego samochodu do mediów i świadomości społecznej. Toż przecież każdy producent chce pokazać auto, zachęcić inwestorów, klientów i media, a potem je sprzedawać. Tu natomiast mamy promocję, jak przy promocji gry komputerowej. Najpierw pokazywane nam były rysunki koncepcyjne i opisy wspaniałości, czym toto nie będzie, potem już gotowe rendery, potem…. zupełnie zmieniono cały design (już po pokazie „prototypu”!), pokazano rendery nowej wersji nadwozia, a nawet wnętrza, o ile pamiętam. Teraz jednak mamy dopiero wisienkę na torcie, gdyż wczoraj odbyły się testy, z których zdjęcia są znów dumnie prezentowane, a na nich widzimy pojazd z maskowaniem! W dodatku tylko na masce, progach i dachu. Po kiego grzyba się pytam, skoro znamy już cały wygląd? W ogóle czego to są testy, skoro „ramy” już były, wersji produkcyjnej na pewno nie są (na lotnisku – świetne testy jeśli auto ma być używane jedynie na prostej), aerodynamiki też nie bo jest niekompletna, co widać choćby na zdjęciach, pokazujących, że nawet nadkola nie są kompletne. Widać przez nie bebechy konstrukcji, co przy rozmowie o supersamochodzie, gdzie obieg powietrza pod autem i przez nadkola dla chłodzenia komponentów jest szczególnie istotny, jest kolejną kpiną. Nie mogą być to testy żadne z powyższych, produkcyjne także bo jeśli wersja produkcyjna ma mieć tak źle spasowane elementy, jak widać nawet na tych małych zdjęciach, to życzę powodzenia. Z pewnością mogą być to jednak kolejne „testy” do zrobienia pięknego zdjęcia z samolotem nadającego się do nowych materiałów promocyjnych. Będą one potrzebne bo przecież spółka jest już także na giełdzie w Londynie.

Polski okaz geniuszu w „przepięknej” scenerii.

We wszystkim tym, co powyżej, nie ma żadnej fikcji, jedynie fakty podane przez samą firmę ew. dziennikarzy, włożone w tekst. To tak w kwestii oświadczeń bo już jedną osobę firma podobno oskarżyła o zniesławienie. Być może jestem złym pesymistą i uważam, że my Polacy nie możemy zrobić nic fajnego i dobrego. Taki kompleks. Na ten moment jednak nie widzę ani jednej przesłanki o tym, że się mylę, natomiast dużo więcej przesłanek o tym, że zajmują się tym ludzie, którzy bardzo chcą uchodzić za profesjonalistów, jednak na każdym etapie wychodzi ich niekompetencja, brak wiedzy, a także inne zachowania budzące wątpliwości co do intencji. W nieskończoność można wyliczać różne akcje jak składanie auta z rozebranej Corvetty, spawanie osławionej ramy u domorosłego producenta replik, z normalnych, prostokątnych profili, ciągłe przesuwanie dat, wielki nacisk na promocje nawet wtedy, gdy nie ma jeszcze czego promować. Mnie rozwalił filmik z „prototypem” jeżdżącym po ulicach bez… dźwięku silnika, jeździ na prąd, czy nie było czego słuchać? Jakim cudem, skoro pod maską ma być ponad 600 konne V8 z ryczącej Corvetty? Zachęcam do zapoznania się z materiałami wklejonymi w tym wpisie. Ja mogę powiedzieć jedynie to, że rozmawiałem z osobą z wydziału SiMR Politechniki Warszawskiej, z którą współpracuje owy producent polskiego superauta i tym również się wszędzie chwali. Rozmawialiśmy min. o testach na polibudzie i nie tylko. Całą rozmowę skwitował jednym zdaniem, które można zawrzeć w słowach, zaznaczam to nie moje wypowiedzi – Nie wierzcie, że powstanie jakikolwiek supersamochód. Oni chcą jedynie zrobić kasę.

Tyle w temacie. Chciałbym się mylić, jednak na tą chwilę, jeśli ktoś chciałby kupić superauto za nieco ponad pół miliona złotych, a tyle ma kosztować polskie cacko, to polecam Audi R8 lub Merca AMG GT. Już są w salonach i są warte tej ceny. Zdjęcia i filmy z jazdy pospawanymi profilami prostokątnymi – na pewno nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *