Cud, że cudów nie było

Rosberg pierwszym zwycięzcą “nowej ery turbo”.

Za nami pierwsze Grand Prix Formuły 1 sezonu 2014. Serii, która w Polsce znów zeszła do podziemia, czyli zniknęła z otwartego kanału Polsatu, choć tak naprawdę powinniśmy się cieszyć, że pozostała w ogóle. Nie o tym jednak będzie mowa, ale o wyścigu, który miał być preludium sezonu pełnego dramatów, nieprzewidzianych rozwiązań i zmiany układu sił w stawce. Jeśli jednak mieliście okazję oglądać to GP to z pewnością zastanawiacie się, czy powyższe określenia mogą jeszcze być uznawane za aktualne. W końcu mieliśmy do czynienia z jednym z najbardziej przewidywalnych i spokojnych rozpoczęć sezonu od lat, choć zmian w układzie sił, czy w tym jak kierowcy poruszają się na torze, nie brakuje. Pytanie brzmi więc raczej: zmiany są, ale w którą stronę poszły?

Zacząć trzeba od testów, które jak wiemy w tym roku wzbudziły sporo emocji. Potężne problemy Renault z jednostką napędową, a co za tym idzie równie duże problemy miały wszystkie zespoły, które korzystały z pakietu tej firmy, w tym także mistrzowie świata, czyli Red Bull Racing. Dla odmiany jednostka Mercedesa okazała się konstrukcją najbardziej udaną w stawce, choć niepozbawioną wad, co tylko pokazuje jak dużym wyzwaniem było przygotowanie konstrukcji na rozpoczęty właśnie sezon.

Wszystko to sprawiło, że testy nie były, jak zwykle, polem do sprawdzenia “jak szybcy jesteśmy” w pierwszej kolejności, a potem pokazania się sponsorom i pobawienia z rywalami w kotka i myszkę, udając tempo, które nie jest naszym prawdziwym. Testy w tym roku były ciężką walką o utrzymanie się na powierzchni, o poradzenie sobie ze sprzętem i zmuszenie nowej konstrukcji by działała w ogóle i była w stanie spełnić nie regulaminowe limity wytrzymałości podzespołów, ale by była w stanie ukończyć wyścig w ogóle. Dlatego też wyniki testów były nadzwyczaj miarodajne. Nikt po prostu nie miał możliwości by oszukiwać i odstawiać cyrk. Każdy szukał błędów swojej konstrukcji i próbował wycisnąć z niej ile się da.

Lotusowi dłużej nie uda się ukrywać swoich problemów.

Zgodnie z oczekiwaniami więc zespoły korzystające z silników Mercedesa są szybkie. Przewodzi im oczywiście Mercedes, który już od początku testów prezentował się wyśmienicie na tle reszty stawki. Zaowocowało to pewnym i bezproblemowym zwycięstwem Rosberga z przewagą godną Sebastiana Vettela z minionych lat. Hamiltona niestety nie ominęły problemy techniczne, przez które bardzo wcześnie zakończył rywalizację. Nie on jeden z resztą. Podobny los spotkał także Ericssona i cały zespół Lotusa, który rozwiał chyba ostatecznie wątpliwości co do tego, że jest w sytuacji naprawdę kryzysowej, choć jego przedstawiciele komentując opóźnienia z przygotowaniem bolidu próbowali robić dobrą minę do złej gry. Usterka (niepracujące cylindry) zmusiła do wycofania się także Vettela. Co ciekawe jego kolega, czyli Daniel Ricciardo, ukończył wyścig bez najmniejszych problemów na świetnym drugim miejscu.

Bolid RBR jest szybki, to wie każdy, jednak skąd nagle, po tak ogromnych problemach z przegrzewaniem się jednostki, Ricciardo ukończył wyścig bez najmniejszej przygody? Cóż, pewną odpowiedź na to może dać informacja, która została opublikowana w momencie, kiedy to piszę. Bolid Ricciardo jest badany przez komisję sędziowską, gdyż wykryto w nim notoryczne przekraczanie limitu ustalonego spalania na godzinę, w trakcie trwania wyścigu. To co teraz napiszę jest jedynie moją teorią, z którą mogę oczywiście odlatywać w kosmos, jednak dostrzegam tu pewien sens. Problemem RBR było przegrzewanie się silnika. Jedną z głównych regulacji dostępnych w silniku, którą można wykonać na szybko, jest skład mieszanki paliwo-powietrze. Wzbogacenie mieszanki, względem optymalnej, czyli dostarczenie większej ilości paliwa na porcję powietrza, owocować może nie tylko negatywnie np. spadkiem mocy, czy w skrajnych przypadkach zalewaniem się silnika, ale także wspomaga jego smarowanie i… chłodzenie. Dodajmy do tego fakt, że nowe silniki są mniejsze, mają mniejsze bloki, co za tym idzie mniejszą “inercję cieplną”. Innymi słowy są bardziej podatne na warunki zewnętrzne. Nie jest to przypadkiem idealny przepis na wyjaśnienie podwyższonego spalania bolidu Ricciardo? To jednak tylko moja mała teoria.

Nowe nosy wcale nie są takie bezpieczne?

Genialnie wręcz, porównując z minionym sezonem, rywalizację rozpoczął McLaren, z bardzo ładnie jeżdżącym, debiutującym Magnussenem. Kto wie, czy ten chłopak nie będzie przypadkiem powodem, dla którego Button zacznie myśleć o końcu kariery? Wyprzedzenie w debiucie byłego mistrza świata jest nie byle osiągnięciem, dlatego warto zwracać uwagę na tego zawodnika. Zgodnie z przewidywaniami z dobrej strony zaprezentowało się także Force India oraz Williams w legendarnych barwach Martini. Strasznie szkoda niezawinionego odpadnięcia Massy, który miał okazję naprawdę się pokazać i przy okazji zagrać na nosie Fernando Alonso po odejściu z Ferrari. Kraksa na starcie pokazała dodatkowo ułomność nowych konstrukcji bolidów, o której wcześniej mówił Adrian Newey. Nowe nosy zamiast poprawiać bezpieczeństwo podbijają bolid poprzedzający grożąc tym, że spadnie on na głowę kierowcy. Problem jest naprawdę poważny i powinien dać do myślenia osobom ustalającym regulaminy. A propos Ferrari – czerwoni może i znów będą próbowali dokonać cudu, jednak zaprezentowali się bardzo średnio. Średnio tam, gdzie ciągle byli w ostatnim czasie. Zawieszeni w przestrzeni między walczącymi o mistrzostwo, a resztą stawki, z kierowcami próbującymi dokonać niemożliwego przy pomocy bolidu, który na to nie pozwala. Obym się mylił, choć z pewnością problem w Ferrari jest i to od dobrych kilku lat. Ani Alonso, ani Raikkonen wewnętrznych problemów zespołu rozwiązywać nie mogą. Zgodnie z oczekiwaniami niestety zaprezentował się także ogon stawki, czyli tzw. II liga, która niezmiennie pozostaje tam gdzie była od zawsze. Na pozycjach dublowanych. Niemiłym zaskoczeniem jest natomiast forma Saubera, który widocznie przegrał z STR, czyli zespołem będącym swojego rodzaju odniesieniem dla Saubera i bezpośrednim rywalem wśród goniących czołówkę. STR dla odmiany pojechał bardzo solidnie, mimo dysponowania jednostką Renault. Pewnie pojechał Daniil Kyvat, któremu nie dawałem zbyt szans. Na tyle pewnie, że pobił rekord Sebastiana Vettela w kategorii najmłodszy zawodnik, który wywalczył punkty w F1.

Mercedes może być Red Bullem nowych czasów.

Sam wyścig miał nadspodziewanie spokojny przebieg, a kierowcy przemieszczali się po torze w bardzo łagodnym stylu. Zdecydowanie było jednak widać problemy z prowadzeniem nowych maszyn z jakimi mierzą się kierowcy, czyli większy moment obrotowy i system break-by-wire, który zdaje się sprawiać dużo problemów min. Kimiemu Raikkonenowi. Bardzo zaciętej rywalizacji jednak nie było, większość jechała jak z jajem, a niektórzy wręcz jak Alonso, który zdaje się wraz z Ferrari przyjechał potestować i zebrać dane. Czy może jest to wina nowej filozofii wyścigów skłaniającej zespoły i kierowców bardziej do dbania o zużycie paliwa, niż do ścigania przeciwnika? Gdyż moim zdaniem owa filozofia doprowadziła do dalszego uspokojenia jazdy i walki na torze, a zamieniała ją na walkę na kilogramy paliwa pogłębiając jeszcze odczucia co do przebiegu wyścigów, które miałem przez ostatnie lata.

Myślę, że podczas dzisiejszego wyścigu dostaliśmy bardzo dużo odpowiedzi jak na inaugurację. Wszystko jednak przed nami i jeśli tylko zespoły poznają swoje maszyny, uporają się z problemami oraz zaadoptują do przepisów, możemy mieć nieco przetasowań, a rywalizacja nabierze rumieńców.

Tylko zlikwidujcie wreszcie ten cholerny DRS i oddajcie nam dźwięk silników przeszywający wszystkie wnętrzności…

5 thoughts on “Cud, że cudów nie było

  • Marzec 16, 2014 at 1:11 pm
    Permalink

    To już oficjalne: Ricciardo zdyskwalifikowany. Szkoda wielka.
    Świetne podsumowanie pierwszego GP w sezonie. Tylko tego psioczenia na DRS nadal nie rozumiem. Widziałeś dzisiaj jakieś wyprzedzania z użyciem tego systemu? Wydaje się, że DRS przejdzie na margines. Chyba że to specyfika toru i tej "jazdy jak z jajkiem". Ale co do dźwięków silników, to 100% zgodności z Twoją opinią. Chcę pękających bębenków w uszach! A tak… na żywo już pewnie gęsiej skórki nie będzie…

    Reply
  • Marzec 16, 2014 at 1:45 pm
    Permalink

    Nie chodzi o to ile się DRSu używa (to zależy od toru w dodatku dziś wyprzedzania i walki w ogóle było mało), tylko że system wypaczający rywalizację i dający przewagę wyprzedzającemu w ogóle istnieje 😉 .

    RBR będzie się odwoływał to już pewne, więc nic nie jest przesądzone.

    Reply
  • Marzec 16, 2014 at 8:35 pm
    Permalink

    A ja już Ci to nie raz pisałem, że wyprzedzający na następnym kółku staje się wyprzedzanym, wiec szanse są podobne…

    Reply
  • Marzec 17, 2014 at 10:22 am
    Permalink

    Jestem fanatykiem niezłych brzmień silnika. Nie wyobrażam sobie być teraz na trybunach, słuchając tych dźwięków. A same szybkie, paskudne bolidy mnie nie kręcą. Żeby poczuć te emocje, potrzebny jest ryk silnika i szybka jazda. Tego pierwszego już nigdy nie będzie…

    Reply
  • Marzec 17, 2014 at 12:05 pm
    Permalink

    No tak, ale skoro tak, to po co w ogóle ten system? Żeby się mijali co okrążenie? 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *