Co w GT piszczy ver. 2013

Blancpain Endurance Series – imię sukcesu?

Często mówię o tym, że w F1 podejmuje się zbyt dużo głupich decyzji, a do regulaminów wpisuje się coraz więcej jeszcze głupszych ustaleń. Wszystko to ma, według mnie, prowadzić do spadku popularności sportu i coraz mniejszej jego atrakcyjności. Tymczasem serie GT, które często faworyzuję pod tymi względami, też nie mają tak lekko i można wyliczyć tyle samo ich sukcesów, co i porażek. Czy świat, czy kibice nie chcą oglądać rywalizacji klas GT, czy może to tylko porażki formatów tych serii i ich organizatorów, jak choćby FIA? Czas znów dokładnie przyjrzeć się światkowi wyścigów GT.

Jak, być może pamiętacie, w zeszłym roku ostatecznie zlikwidowano mistrzostwa świata samochodów GT. Pisałem o tym TUTAJ. Serię przemieniono w FIA GT Series, czyli serię bez statusu mistrzostw świata i jednocześnie kończącą z żywotem pojazdów klasy GT1. Były zbyt drogie w stosunku do wymagań rynku, a może po prostu w stosunku do tego co oferowały. Nowa seria była przeznaczona dla pojazdów klasy GT3, gdyż powstała po zlikwidowaniu i niejako zjednoczeniu serii GT1 i GT3 rozgrywanych pod skrzydłami FIA oraz SRO. Auta klasy GT3 odniosły spory sukces rynkowy nie tylko ze względu na niższe koszty, ale też mnogość serii na świecie, w których mogą się ścigać. Dzięki temu producenci chętnie prezentują swoje konstrukcje dla tej klasy, mogąc ich sprzedać na tyle dużo, że okaże się to opłacalne, a uczestnicy chętnie dołączają mając do wyboru tylu producentów i tyle serii wyścigowych na całym świecie.

GTE, wbrew zapowiedziom, dobrze się rozwija od roku.

Wydawało się to przepisem na sukces, a jednak nim nie było. Seria istniała przez jeden sezon, oficjalnie kończąc się wraz z ogłoszeniem, dwa tygodnie temu, o jej porzuceniu. Choć nie do końca. Zostanie ona bowiem dołączona do serii Blancpain Endurance Series jako Blancpain Sprint Series zachowując większość ze swojego obecnego formatu. Słowem wyjaśnienia: Blancpain Endurance Series jest serią wyścigów długodystansowych przeznaczoną dla pojazdów klasy GT3. Seria, podobnie jak inne tutaj wymienione, jest „dzieckiem” SRO i FIA. Odniosła ona od 2011 roku ogromny sukces, a na starcie jej wyścigów pojawia się nawet ponad 60 samochodów! Skąd ten sukces? Ano min. stąd, że seria opiera się o formułę dawnych mistrzostw FIA GT z trzygodzinnymi wyścigami, a także słynnym Spa 24h w kalendarzu. Format, który to lata temu FIA porzuciła mówiąc, że jest nieprzystępny dla telewizji i nie pozwala serii rozwinąć skrzydeł przez słabą promocję, czy brak szerszej obecności w mediach (o ironio). Jeszcze większą ironią jest to, że przecież dziś mamy relacjonowane na Eurosporcie całe Le Mans 24h, a wtedy nie do zaakceptowania były wyścigi 3h. Ponadto seria firmowana przez Blancpain oferuje ciekawe nagrody, kasę tzn. oraz przystępne wpisowe. Przystępność dla uczestników jest widoczna na każdym kroku, choćby w informacjach wychodzących ze strony organizatorów, którzy publicznie na WWW serii, czy nawet na Facebooku informują np. o otwartych testach pojazdów organizowanych przez daną firmę, dla wszystkich zawodników i zespołów, które są zainteresowane wykorzystaniem danego auta w kolejnym sezonie.

Wszystko to co najlepsze ma zostać przeniesione na Blancpain Sprint Series, a serie mają ze sobą współpracować tak by zachęcić uczestników do brania udziału w obu, co przyczyniłoby się do zwiększenia liczby uczestników. Tutaj na myśli trzeba mieć głównie dawną FIA GT Series, bowiem liczba uczestników regularnie startujących przez cały sezon nie przeszła, a jeśli to minimalnie, dziesięciu. Skromnie prawda?
Można więc powiedzieć, że zeszłoroczny pomysł połączenia klas GT FIA i klas GTE ACO został porzucony. Utrzymany zostaje status quo, który to podobno jest zły dla świata GT i mający zwiastować szybkie załamanie tegoż rynku. Już do roku. Według FIA. FIA, która to właśnie walkę o klasy GT przegrała z innymi organizacjami. Klasa GTE, wbrew hucznym zapowiedziom, ma się dobrze, nawet się rozwija i stanowi ozdobę WEC gwarantując nieraz lepszą rozrywkę niż walka prototypów. Klasy GT również się świetnie rozwijają, ale pod skrzydłami innych organizacji. Walka jednak nie jest zakończona i problem nadal istnieje, choć z mniejszymi skutkami niż przewidywano, ponadto FIA chce mieć większą kontrolę i oczekuje większej standaryzacji, co jest ostatnio mottem tej organizacji. W związku z tym planowane jest połączenie klasy GT3 z klasą GTE w 2016 roku. Do tego czasu ma zostać przedstawiony regulamin dzielący te pojazdy na klasy GT+ i GT. Wszyscy producenci już zgodzili się z tymi planami, ja jednakże dalej mam wątpliwości, czy koniecznie jest usilne dążenie do połączenia tych klas, skoro całkiem dobrze żyją sobie oddzielnie? Jasne obniży to koszty pojazdów, ułatwi życie producentów i z jednej strony może prowadzić do wzrostu zainteresowania, ale z drugiej…

Bentley, czyli nowy gracz w klasie GT3 od przyszłego roku.

Popatrzmy na to co się dzieje z seriami pod skrzydłami FIA od kilku lat i w jakim kierunku idą regulaminy. W F1 choćby są one zmieniane pod oczekiwania widzów. Raczej pod to, co ustalający regulaminy MYŚLĄ, że kibice mają na myśli. Mało tego, kto powiedział, że kibice w ogóle wiedzą czego chcą i co jest dla nich dobre? Ostatnie doświadczenia pokazują, że to właśnie kibice tymi zmianami są coraz bardziej sfrustrowani. Podobne próby podjęto już (niestety) w WEC, gdzie zmieniono format kwalifikacji, co nikomu się nie spodobało. Z tych samych powodów wiele lat temu porzucono wyścigi trzygodzinne w FIA GT bo podobno kibice mówili, iż są za długie. Patrząc natomiast w drugą stronę – najlepiej rozwijają się serie układane pod… uczestników. Dziwne? Skądże. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł by sprinterom na 100m na olimpiadzie rzucać losowo pod nogi skórki banana bo to będzie ciekawsze dla kibiców. Tymczasem to właśnie dzieje się w regulaminach serii wyścigowych.

Pozostaje więc życzyć tym seriom i nam, kibicom, aby się dalej tak dobrze rozwijały, aby był tworzone dla uczestników, a nie dla realizatorów telewizyjnych, a wtedy sukces będzie murowany. To nie reklamodawcy powinni ustalać zasady w regulaminach, ale powinni szukać dla siebie sportów z regulaminami, które najlepiej spełniają ich oczekiwania. Dzięki temu dalej będziemy mogli pasjonować się wyścigami GT w najlepszym wydaniu z różnorodnością, która jest ich znakiem rozpoznawczym i magnesem na wielu kibiców właśnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *