Dzień mistrzów

Pierwszy polski rajdowy mistrz świata!

Tak się składa, że w dniu dzisiejszym obserwowaliśmy „koronację” kilku mistrzów świata w różnych kategoriach sportów motorowych. Sebastian Vettel zapewnił sobie czwarty z kolei tytuł mistrza świata F1, wygrywając GP Indii. W rajdach natomiast, w miniony już weekend, miało miejsce wydarzenie dużo ważniejsze z naszej perspektywy. Otóż mamy pierwszego polskiego, rajdowego mistrza świata, a jest nim oczywiście Robert Kubica, który wygrywając w Hiszpanii zapewnił sobie już tytuł w klasie WRC2!

Sebastian Vettel jest bodaj najbardziej nielubianym mistrzem świata ostatnich lat. Moim zdaniem niesłusznie bo facetem, z wywiadów, które z nim widziałem, jest całkiem rozrywkowym i dowcipnym. Wielu nie podoba się jego mentalność, którą nieraz się wykazuje, czyli zachowania rozpuszczonego bachora. Cóż, zgoda, tak jak i zgodą musi być, że nie jest jego winą, iż został tak rozpieszczony. Pamiętajmy, że przed erą Vettela podobne słowa padały pod adresem Lewisa Hamiltona, być może więc i dla Niemca przyjdzie czas by wydorośleć. Tak naprawdę nielubiana jest chyba jednak jego dominacja, przez którą, traci sama rywalizacja. Jakby nie patrzeć, trzeba jednak oddać mistrzowi świata, po raz kolejny, to co jego. W końcu, jak sam mówił, ludzie mogą go za to nie lubić, ale przecież on wykonuje tylko swoją pracę, a po to tam jest – by wygrywać. Prawdą jest, że ma najlepszy bolid w stawce. Prawdą jest też, że zespół koncentruje się na nim. Prawdą jest, że jest…. „lubiany” przez władze tego sportu, a także prawdą jest, iż ilość szczęścia jaką dysponuje jest wręcz porażająca (Abu Dhabi dwa lata temu, Interlagos rok temu itp. itd.). Jednak ktoś przecież za tą kierownicą siada, ktoś dojeżdża i ktoś wygrywa. Jeśli nawet nie jesteś w stanie uznać, że jest kierowcą lepszym, czy równym reszcie czołówki, to musisz przyjąć do wiadomości jedno. Vettel doskonale potrafi wykorzystać swój bolid i całe zaplecze go wspierające. Tytułów mistrza świata nie rozdają na lewo i prawo, a na pewno nie czterech z rządu. Brawa dla niego za to czego dokonał. Swój czas trzeba umieć wykorzystać do maksimum.

Triumfujący Vettel

To samo zdanie, tylko z 10 raz większą mocą, można by powiedzieć o Robercie Kubicy. Facet, który o włos uniknął śmierci, potem kalectwa, a jeszcze później poważnej niepełnosprawności, z której dalej próbuje się wyleczyć, jest nie tylko w stanie rywalizować na światowym poziomie w dyscyplinach sportowych. On nie rywalizuje bo rywalizacją nie można nazwać debiutu w nowej dyscyplinie, przy częściowej niepełnosprawności i zapewnienia sobie tytułu mistrza świata jedną imprezę przed końcem sezonu, startując przy tym w 7 rajdach z 13 na jakie opiewa kalendarz, nie raz i nie dwa ośmieszając wręcz bardziej doświadczonych rywali. To jest dominacja i pokaz niezwykłego talentu, a przede wszystkim, niezwykłej osobowości. Osobowości nie pozwalającej by się poddać w żadnych warunkach, pozwalającej przeciwstawić się największym tragediom, podnieść się i skopać życiu cztery litery. Powinien być wzorem szybkości dla wszystkich kierowców sportowych. Powinien być wzorem osobowości dla każdego sportowca. Przede wszystkim powinien być, dzięki swojej skromności, szacunku dla innych, ciężkiej pracy i nieustępliwości w dążeniu do celu, dzięki całemu swojemu podejściu do życia, wzorem dla każdego z nas. Myślę, że także dlatego niezwykle miłym dla każdego z nas jest widok Roberta triumfującego i uśmiechniętego. Po prostu zasługuje na to jak nikt inny.

„Ja będę się tylko rehabilitował.” No to ładna rehabilitacja wyszła.

Co będzie dalej? Trudno powiedzieć. Co do Vettela, to kolejny sezon może przynieść nieco zamieszania w stawce w związku z nowymi przepisami. Odwrócenia tabeli jednak bym nie oczekiwał. Pozycja niektórych zespołów może zostać zachwiana, innych wzmocniona, jednak różnice w możliwościach prowadzenia prac rozwojowych i testowania swoich osiągnięć są zbyt wyraźne, a to niestety one grają główną rolę w sportach technicznych, jakimi są sporty motorowe. Vettelowi z pewnością przydałby się słabszy sezon, który na wzór Hamiltona, wprowadziłby go znów do świata normalnych ludzi. Robert? Cóż już w rajdzie Wlk. Brytanii pojedzie za kierownicą auta WRC, ma więc szansę naprawdę się pokazać. Dla niego priorytetem nadal jest powrót do bolidów jednomiejscowych i o tym nie wolno zapominać. Czy mu się uda? Czas pokaże. Na razie wiemy jedno – gdzie by go kariera nie zaniosła, tam prawdopodobnie mocno napsuje krwi i nerwów swoim rywalom!

One thought on “Dzień mistrzów

  • Październik 28, 2013 at 7:30 am
    Permalink

    Szczere gratulacje dla obu panów. Nie lubię Vettela i jestem strasznie wkurzony na tą przewidywalność F1 oraz dominacją RBR ale nie mogę powiedzieć, że chłopak nie zasłużył na ten tytuł. Szkoda mi bardzo Alonso, który też włożył sporo wysiłku, żeby gonić Vettela. Wczorajszy wyścig był prawie symboliczny z triumfującym mistrzem świata i zawiedzionym, upokorzonym Fernando.
    Podobnie jak większość kibiców F1 mam nadzieję, że przyszły sezon przyniesie sporo zmian i nieco wyrówna stawkę.
    A co do Roberta – nie mam słów… Czapki z głów i pokłony dla mistrza!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *