Cudów nie było

Vettel w pewnym marszu po kolejny tytuł.

Przykro mówić tak o rywalizacji na jednym z najbardziej legendarnych, historycznych i najpiękniejszych obiektów w kalendarzu Formuły 1, ale…. dzisiejszy wyścig można chyba bez naciągania zaliczyć do najnudniejszych w tym sezonie. Tysiące zgromadzonych „czerwonych” fanów, nie wystarczyły by dokonał się cud, tak jak i wysiłki Ferrari, czyli jedynego zespołu, który był dziś w stanie nawiązać walkę z Red Bull Racing nie wystarczyły by przeszkodzić Vettelowi w marszu po kolejne zwycięstwo. Niestety z punktu widzenia ciekawej walki o tytuł sprawy nie mają się dobrze.

Alonso, Massa i całe Ferrari po kwalifikacjach byli naprawdę zadowoleni. Po raz pierwszy od dłuższego czasu. Nando mówił bowiem o tym, że pierwszy raz od kilku wyścigów będzie startował choćby na tyle blisko Red Bulli, żeby widzieć ich tylne skrzydła, a swoją szansę widzi w dobrym tempie wyścigowym.

Niestety nie miał racji, gdyż i RBR mogło się na Monzy poszczycić bardzo dobrym tempem wyścigowym. Stąd też Alonso, na dobrą sprawę, ani chwilę nie siedział na ogonie Vettelowi, a jedynie starał się jak najmniej tracić, Massa natomiast próbował obronić się przed Webberem, co całkiem nieźle mu wychodziło, dopóki Red Bull strategicznie nie wykiwał Ferrari na pitstopach.

Alonso choć walczy, to sam nie może nic więcej zrobić.

Najgorsze jest to, że właśnie powiedziałem praktycznie wszystko co można, o właśnie zakończonym wyścigu. Być może upraszczam bo z pewnością na uwagę zasługuje postawa Saubera i Hulkenberga, jednak Monza jest tak specyficznym torem, że takie wyskoki są tu możliwe – np. Perez w roku ubiegłym. Także McLaren ciut odbił się od dna, ale dalej nie są to wyniki, których się oczekuje, szczególnie po zespole świętującym taki jubileusz. Toro Rosso także tradycyjnie lepiej się czuje na torach z mniejszym dociskiem. Nie do końca natomiast są mi znane powody zniżki formy Force India, który to zespół także zawsze dysponuje bolidami, zbliżającymi się do czoła stawki, kiedy aerodynamika nie jest tak ważna.
Co dodać więcej? Szczerze przyznam – nie wiem. Stawka tasowała się na tyle, na ile pozwalał DRS, ale większych zmian nie było. Williams przeszarżował z ustawieniami, jako jedyny zespół licząc na mokry wyścig. Ferrari natomiast w obecnej formie nie jest powodem, dla którego pracownicy RBR mieliby zarywać noce, aby odnaleźć stracone części sekundy. Sytuację walki o mistrzostwo dla konkurentów RBR komplikuje fakt, że mniej więcej ostatnia 1/3 kalendarza składa się z wyścigów premiujących bolidy z dobrą aerodynamiką, innymi słowy ostatnie wyścigi sezonu odbywają się na torach niemal skrojonych pod Red Bulla.

Jeśli nic się nie zmieni, można będzie powoli zacząć mówić o rozstrzygnięciu walki o tytuł, a to nie za dobrze.

2 thoughts on “Cudów nie było

  • Wrzesień 9, 2013 at 9:06 am
    Permalink

    Nudą aż wiało. Zasnąłem na 33 okrążeniu i obudziłem się jak grali hymn niemiecki 😛
    Poza tym, wydaję się już wszystko być przesądzone.

    Reply
  • Wrzesień 15, 2013 at 1:28 pm
    Permalink

    No niestety nie wydaje się, żeby Vettelowi ktoś mógł jeszcze stanąć na drodze do kolejnego tytułu z powodów… w sumie o tym w najnowszym wpisie 😉 .

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *