Auto Nostaliga 2013

Naprawdę było na co popatrzeć!

Kiedy w zeszłym roku widziałem kolumny klasyków, oślepiających wypolerowanymi chromami, jadących na tą imprezę, plułem sobie w brodę, że nie mogę na niej być. Postanowiłem, że tegorocznej edycji Ogólnopolskich Targów Pojazdów Zabytkowych nie przepuszczę bo auta zmierzające na teren wystawy naprawdę wywoływały “szczękoopad”. W miniony weekend miałem ogromną przyjemność odwiedzić tą imprezę i przyznam się bez bicia – jestem nią szczerze zauroczony, choć jak zawsze, parę rzeczy można by poprawić.

Słowem wprowadzenia targi odbywają się w Warszawie w halach MT Polska. Jest to tak naprawdę jedna, bardzo duża hala, która jest przedzielona ścianą, która tworzy dwie nieco mniejsze. Na potrzeby Auto Nostalgii ściankę zdemontowano i po jednej stronie powstałej, całkiem dużej, hali mieliśmy część czysto wystawienniczą, natomiast po drugiej część z giełdą zabytków oraz stoiskami firm branżowych. Tegoroczna edycja była trzecią w historii imprezy.

Pagody do wyboru, do koloru.

Co ciekawe na targach były nie tylko typowe klasyki, ale także youngtimery i nie tylko samochody, a były także konstrukcje zupełnie nowe, jak E klasa na stoisku Mercedesa, czy nawet… supersamochody reprezentowane przez Porsche Carrera GT. A propos Mercedesa. Mercedes Pagoda był zdaje się najliczniej reprezentowanym autem na targach w ogóle, natomiast miłośnicy niemieckich klasyków ogólnie nie mieli powodów do narzekań, gdyż było to najliczniej reprezentowane grono pojazdów zagranicznych. Mercedesy, BMW (śliczna Isetta!), Volkswageny, Porsche. Licznie reprezentowana była też Francja, z bardzo ciekawym stoiskiem zapełnionym Citroenami DS w różnych konfiguracjach, a nawet pod postacią ogołoconej karoserii, gdzie można było podziwiać “wnętrzności” samochodu.

Niezwykle urokliwe BMW Isetta.

Choć tak naprawdę każdy kraj był należycie reprezentowany. Z Włoch mogliśmy podziwiać szeroki wybór pojazdów z prawdziwym, zadziornym, czasem wręcz wyścigowym lub rajdowym, charakterem. Od Maserati Indy, przez Alfę 164 Q4, Lancie, aż po Fiata 500. Brytyjczycy nie zostali w tyle: Jaguar MKII, przepiękny E-type, czy oczywiście Mini. Ze Stanów dla odmiany mogliśmy oglądać paletę Cadillaców  i innych krążowników szos oraz całkiem sporo Fordów T.

Obok E-type’a nie da się przejść obojętnie.

Oczywiście równie mocno reprezentowana była nasza polska motoryzacja. Nie będę jednak wypisywał tu wszystkich marek i pojazdów jakie można było zobaczyć bo naprawdę nie sposób. Zamiast tego pod wpisem załączam dodatkowo małą galerię, będącą naprawdę ułamkiem tego, co można było zobaczyć. Powiem po prostu tyle: naprawdę było co oglądać i dla każdego znalazło się coś miłego, czy też bliskiego jego motoryzacyjnemu sercu, pompującemu benzynę do organizmu.

Fordy T w różnych wersjach.

Z ciekawszych konstrukcji na targach na pewno warto wymienić bardzo ładną replikę Porsche 356 produkowaną w Polsce. Choć replika nie jest tu dobrym określeniem, gdyż jest to pojazd zbudowany tak by odwzorować oryginał, jednak przy wykorzystaniu nowych komponentów, mimo iż wzorowanych na tych sprzed lat. Innymi słowy jest to usprawniona kopia, która jest jednocześnie świetną imitacją starszego pojazdu, a przy tym jest pozbawiona jego wad. Mając w pamięci, że oryginalne Porsche 356 w niezłym stanie kosztuje tak ze 150 tyś. Euro, kuszącą propozycją może być zakup auta, które tak udanie je naśladuje, przy cenie 150 tyś, ale złotych.

Polska replika Porsche 356, czyli FF Roadster.

 Jeśli chodzi o same targi to widać, że się rozwijają i to bardzo cieszy. Wszyscy właściciele pojazdów są bardzo uprzejmi i otwarci na zwiedzających, niektórzy nawet przebierają się w stroje z epoki by pasować do swoich aut. Jeśli miałbym doszukiwać się jakiś minusów targów, to myślę, że takie auta czasem zasługują na więcej miejsca by można było się im lepiej przyjrzeć, tymczasem oprócz tych bardziej zorganizowanych stoisk stały one często w rzędach obok siebie lusterko w lusterko. Dużo uroku dodało by im postawienie w odpowiednim otoczeniu i z odpowiednią ilością miejsca, a tego jeszcze było całkiem sporo na hali. Tymczasem rząd klasyków, stojących tuż obok siebie i na czystym betonie, jednak jest zdecydowanie mniej efektowny. Także na pewno warto poprawić ekspozycje.

Czy mi się podobało? To mało powiedziane. Dla pasjonata motoryzacji to istne niebo na Ziemi, a przy każdym aucie można by chodzić i cmokać godzinami. Każde z nich bowiem zdaje się być nie tylko pięknie zachowanym zabytkiem ale i czymś czego dziś już prawie nie odnajdujemy w motoryzacji – prawdziwą maszyną z duszą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *