La grande finale

Vettel nie do pokonania po raz trzeci.

Interlagos. Jeden z tych klasycznych torów, tych prawdziwych, które zawsze gwarantują frajdę nie tylko kierowcom, ale i fanom śledzącym rywalizację najszybszej serii wyścigowej. Od wielu lat (z małymi wyjątkami) również miejsce rozgrywania finału sezonu F1. Tegoroczny wyścig można zaliczyć do najlepszych jakie obserwowaliśmy w tym roku i porównywać go nawet z najciekawszym finałem ostatnich lat, czyli tym z 2008 roku. W sumie szkoda tylko, że na najciekawszy wyścig sezonu musieliśmy czekać… cały sezon.

Nie będę się wgłębiał w przebieg wyścigu bo jaki był, każdy widział. Powiem tylko, że był to zdecydowanie najlepszy wyścig sezonu bo kumulacja i finał wielkiej walki, bo kumulacja wydarzeń na torze, pogody, ustawienia na starcie i czego tylko. Może tylko zwrócę uwagę na to, że znów byliśmy świadkami tego, co mogliśmy obserwować przez całą końcówkę roku. Fernando Alonso w 100% wykorzystał to co mógł uzyskać, choć nie raz było widać, że jedzie na krawędzi i ma problemy z zapanowaniem nad bolidem, natomiast Vettela nieco zżarły, zdaje się, emocje. Od skopanego startu, co mu się raczej nie zdarza, po błąd na pierwszym okrążeniu. Tak – błąd Vettela. Ewentualnie tzw. racing accident. Natomiast wypadek niezawiniony przez Senne, którego oskarżając nasi, genialni komentatorzy o mało nie przyprawili mnie o palpitacje serca. Sebastian po prostu przyzwyczaił się do jazdy samemu najwyraźniej, z resztą mistrzem jazdy w tłumie nigdy nie był. Wszedł w zakręt od zewnętrznej do wewnętrznej krawędzi, przecinając całą nitkę toru, jakby zapominając, że obok jadą jeszcze inni. Skończyło się niesamowicie szczęśliwie dla niego, czyli uszkodzenia bolidu, które nie wykluczyły go z walki, a nawet nie spowolniły. Ba! Nie przebił nawet opony, co jest ewenementem jak na to co mogliśmy obserwować w sezonie. Już wyobrażam sobie co by musiał przeżywać biedny Senna, jeśli Vettel nie zdobyłby tytułu, a przecież on niczym nie zawinił.

Alonso robił co mógł, ale to było za mało.

Jeśli miałbym wskazać kierowcę, którego jest mi najbardziej żal po tym sezonie to byłby to Lewis Hamilton. Nie myślałem, że kiedyś to powiem, ale tak właśnie jest. Facet dawał z siebie wszystko, tymczasem sezon zakończył idealnym podsumowaniem tego co się działo przez cały rok. Jedzie świetnie, nawet prowadzi, po czym sprzęt odmawia posłuszeństwa lub nie kończy wyścigu nie ze swojej winy. O ile się nie mylę Lewis prowadził w tym roku 4 razy, po czym nie ukończył tych wyścigów właśnie niczym nie zawiniwszy. To, lekko licząc, można założyć, ze pozbawiło go 100 punktów (!!), przyjmując takie uproszczone założenie wystarczy spojrzeć na klasyfikację po sezonie by dowiedzieć się kto powinien pogodzić fanów Alonso i Vettela w tym roku.
Kończąc te wszelkie dyskusje odpowiem najbardziej neutralnie jak się da. Formuła 1 to sport motorowy, a sporty motorowe są sportami technicznymi, czyli liczy się tak sprzęt, jak i zawodnik. Vettel i Red Bull okazali się bezsprzecznie najlepszym duetem w tym roku (znów), co z resztą widać po obu klasyfikacjach. I nie – nie uważam, że tytuł wygrał bolid bo np. Webber jakoś szans na tytuł nie miał. Po prostu uważam, że w stawce są lepsi kierowcy i tyle. Jednak tytuł mistrza jest jeden i należy do Vettela. Za rok będzie kolejna szansa dla innych lub kolejna szansa dla Vettela aby zapisać się w historii!

Choć nie mogę też nie wspomnieć o… najsmutniejszym podium jakie widziałem. Naprawdę. Muszę tu też zaznaczyć, że mam słabość do Massy i jest on moim ulubieńcem za to, jakie serce wkłada w jazdę i jak to okazuje. Widać to już nie po raz pierwszy, widać po prostu, że dla niego są to emocje i pasja całego życia. Jest tyle rzeczy, które można mu zarzucić, ale to jakim jest człowiekiem i sportowcem wszystkie je zamazuje. Moje intencje zawsze będą z nim.

Smutne podium na koniec sezonu.

Za nami więc kolejny sezon, a tak naprawdę już od dawna trwają zbrojenia przed kolejnym. W dodatku kończą się sezony wszystkich serii. Czy to oznacza, że motorsport zapada w sen zimowy? Że ta strona zapada w sen zimowy? Skąd! Już niedługo jedno z największych wydarzeń w świecie sportów motorowych, czyli rajd Dakar, więc bądźcie czujni bo niedługo przyjrzymy się temu, co nas czeka w nadchodzącej edycji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *